20 mar 2013

Jerzy Truchlewski - wizjoner czy zimny cynik ?


Historia pewnego listu

Wszystko zaczęło się od pewnego listu , który nadszedł do mnie dziś rano pocztą od dobrze znanej mi osoby . List ten początkowo zrobił na mnie duże wrażenie z uwagi na nonkonformistyczny stosunek do poczynań władz zwierzchnich naszego państwa . Był ostry w swej wymowie , z uwagi , jak ujął to autor , na formę "ekspresji" w swoich wypowiedziach - dotyczyło to w szczególności posła Szejnfelda. Ale nie tylko. Oczywiście , muszę przyznać się w tym miejscu do braku czujności w takich sprawach. Zwłaszcza gdy chodzi o tak nietuzinkowe zachowania . Miast wcześniej skorzystać z przeglądarki i zaczerpnąć dodatkowo "języka" , autentycznie podbudowany bezkompromisową postawą tegoż autora , zwróciłem się do niego z prośbą o wyrażenie zgody na publikację całości materiału . Oczywiście uzyskałem na to zgodę , po czym sformatowałem tekst i umieściłem go dziś rano , będąc przeświadczonym o niewątpliwym heroizmie pana Truchlewskiego.

" Nosił wilk razy kilka , ponieśli i wilka " - historia pewnego listu .

Nie przeczę , w innym przypadku , to śmiałe i bezpardonowe wystąpienie miałoby rację bytu , ale nie wówczas gdy przy tej okazji próbuje się takim sposobem pozyskiwać potencjalnych zwolenników pańskiej przyszłej partii politycznej - panie Truchlewski. Można zarazem przyjąć i taką tezę , iż ta pańska odwaga obywatelska miała zarazem na celu wypromowanie pańskiej osoby na forum publicznym . No niestety za błędy trzeba płacić stąd to moje sprostowanie w sprawie porannej publikacji pańskiego listu panie Truchlewski. Niechże to będzie i zarazem pewnym przesłaniem dla tych z nas , którzy z braku czasu bądź w wyniku roztargnienia (lenistwa) poprzestają na tym co im Ktoś , niechby i nawet zaufany - podsunie za dobrą monetę.

"Zatem, nie wszystko złoto co się świeci"..

Oświadczenie Jerzego Truchlewskiego - ex szefa Klubu GP w Gdańsku

"Byłem, jestem i mam zamiar być wolnym człowiekiem i podejmować własne decyzje zgodnie z własnym sumieniem, wiedzą i odpowiednią sytuacją, która mnie otacza. " J.T.

O Ś W I A D C Z E N I E

Niniejszym oświadczam, że moja inicjatywa utworzenia „Nowej Parti” nie ma nic wspólnego z Gazetą Polską, klubami Gazety Polskiej ani z jakąkolwiek inną organizacją. Jest to moja własna inicjatywa, z nikim nie uzgadniana, która miała w swym zamyśle same pozytywy, zarówno dla PIS jak i dla Polski.

Pojawiające się logo klubu gdańskiego GP przy publikacji tej informacji przez NE nie było przedmiotem jakichkolwiek uzgodnień, nie występowałem również do red. Nowego Ekranu o zamieszczanie tej informacji. Wywołanie wokół tej sprawy burzy, nie ma żadnego uzasadnienia.

Ponieważ w wyniku tej niesamowitej nagonki Prezes klubów GP p. Ryszard Kapuściński zawiesił działalność klubu gdańskiego GP, którego członkowie nic nie wiedzieli o mojej inicjatywie i niczemu nie są winni podjąłem decyzję o podaniu się z dniem dzisiejszym do dymisji z zajmowanej funkcji przewodniczącego klubu, jak i bycia jego członkiem. .....

czyt.[ ... ] http://carcajou.nowyekran.pl

Szukając dalej (korzystając z usług dobrego wujka Googla) natrafiłem na kolejny ciekawy materiał ...

Nowa Partia - Manifest na Facebooku - Jerzy Truchlewski z GP w Gdańsku ...[http://jadax.salon24.pl/]

Pod tym artykułem znalazłem stosowny komentarz Szefa Klubów GP R.Kapuścińskiego w nim zaś czytamy co następuję:

Oświadczenie

W związku z pojawieniem się informacji o próbie założenia partii przez przewodniczącego klubu „GP” w Gdańsku oświadczam, że pan Jerzy Truchlewski działa na własną rękę, bez jakichkolwiek uzgodnień z redaktorem Tomaszem Sakiewiczem i ze mną. Wszystkie próby zakładania nowych partii przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi uważam za działanie rozbijackie, szkodzące Polsce.
Do czasu wyjaśnienia sytuacji działalność klubu „GP” w Gdańsku została zawieszona.
Ryszard Kapuściński
KLUBYGP 01 | 02.05.2011 23:37

- Także i inne wiele mówiące komentarze :

""@JAdaX
teraz sie dopiero zacznie,
już nie wiedzą jak JK odebrać głosy,
poczekam na oświadczenie Sakiewicza

jak sprawy Ojczyzny moga być bliskie komuś kto zamiast zcalać/łączyć rozbija ?
KLEMENTYNA 0832 | 02.05.2011 11:37

@JAdaX
Najpierw PJN, potem partia Nowego Ekranu, teraz Gazeta Polska...

Zadziwiający jest ten wysyp partii które powstają po to żeby "pomóc innej partii". Czy istnieje choć jeden przypadek w którym coś takiego zadziałało?
FOLLOW 1224419 | 02.05.2011 12:13 "
-------------------------------------------------------------

To mi wystarczyło by wykasować zamieszczoną dziś notę i w to miejsce wstawić stosowne sprostowanie w tym temacie. Sam fakt zamieszczenia przez pana Jerzego Truchlewskiego "oświadczenia" na Nowym Ekranie ma jak dla mnie dodatkowo jednoznacznie pejoratywny wydźwięk. Przed tamtymi wyborami szalał "Opara" , dziś widzę kolejną próbę przejęcia elektoratu - najprawdopodobniej PiSu . Nie wsiadam do tego "przedziału" - beze mnie ,,,

- http://carcajou.nowyekran.pl/post/12941,oswiadczenie-jerzego-truchlewskiego-ex-szefa-klubu-gp-w-gdansku
- http://jadax.salon24.pl/302902,nowa-partia-manifest-na-facebooku-jerzy-truchlewski-z-gp


"Andruch" / z Opola /
http://andruch.blogspot.com/

13 mar 2013

"Analiza Projektu ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy " w opracowaniu A.Gwiazdy

                      Kto nas będzie pałował ?


Analiza Projektu ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.


 Dnia 18.01.2013 Donald Tusk skierował do sejmu projekt ustawy, która pozwala szefowi ABW, w „trakcie zgromadzeń, imprez masowych ... oraz innych poważnych zdarzeń.” we-zwać do Polski, uzbrojone w broń palną oraz „środki i urządzenia przymusu bezpośredniego” spec-służby z dowolnego kraju /spoza UE też/
Analogicznie; Komendanci Policji, Straży Granicznej i Straży Pożarnej mogą wezwać odpowiednie formacje z państw obcych.
Projekt tej szokującej ustawy obarczony jest trzema poważnymi manipulacjami:

1. Kłamliwego powołania się na prawo UE.
2. Arbitralną decyzją: „przeprowadzanie konsultacji społecznych jest niecelowe”
3. Pomieszaniem skrajnie odmiennych materii jak otwarcie granic RP dla działalności spec- służb państw obcych z uregulowaniem współpracy w dziedzinie ratownictwa.

Ad 1. Projekt ustawy (druk nr 1066) p/t „- o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach, lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium RP” ma podkreślony podtytuł:

 „Projekt ustawy ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej.”

Jest to świadome kłamstwo, bowiem w załączonym do projektu uzasadnieniu czytamy:
Ustawa jest konieczna, gdyż w „...aktach prawnych UE ... brak przepisów, które pozwalały-by na jednoczesny udział funkcjonariuszy państw spoza UE.”

„Celem ustawy jest umożliwienie funkcjonariuszom ... państw trzecich /nie będących człon-kami UE/ udziału we wspólnych operacjach na terenie RP .... w trakcie zgromadzeń, imprez masowych ... oraz innych poważnych zdarzeń.”

Uzasadnienie powołuje się na decyzję Rady nr 615 art. 17, który brzmi: „W celu intensyfikacji współpracy .... państwa członkowskie mogą .... wprowadzić ... wspólne operacje....”

Traktat UE art.73. „Państwa Członkowskie mogą organizować między sobą i na swoją odpowiedzialność uznane przez nie za stosowne formy współpracy ... między służbami ich administracji odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo narodowe.”

A zatem prawo UE nie nakazuje, a tylko pozwala państwom członkowskim, na zasadach podanych w decyzji Rady nr, 615 i 617 na współpracę „ ... między ich służbami ... odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo narodowe.” Prawo UE pozwala państwom członkowskim na zawieranie umów dwustronnych z państwami spoza UE, ale nie może takich umów wymagać, gdyż ma zastosowanie wyłącznie na terenie UE.
Użycie terminu „wykonanie prawa” fałszywie sugeruje jakoby prawo UE wymagało przy-jęcia projektowanej ustawy.

Ad 2. W uzasadnieniu zaznaczono: „ ... w trybie ustawy o działalności lobbingowej .... z uwagi ... że dotyczy ona głównie służb podległych MSW, przeprowadzanie konsultacji społecznych jest niecelowe”. Ponieważ ustawa dotyczy głównie uczestników zgromadzeń i masowych imprez uznano, że lepiej społeczeństwa o zdanie nie pytać.

Ad 3. Cechy jawnej manipulacji ma umieszczenie w jednej ustawie tak odrębnych przedmiotów jak: wezwanie obcych spec-służb, w tym specjalnych jednostek interwencyjnych w przypadku zgromadzeń, oraz regulacji ponadpaństwowych działań ratowniczych w wypad-kach i katastrofach. Każdy artykuł projektu zawiera mantrę „wspólne działania ratownicze”, lecz przepisów regulujących czy ułatwiających działania ratownicze projekt w ogóle nie zawiera. Tak więc „wspólne działania ratownicze” są listkiem figowym, mającym przykryć istotne cele autorów projektu: Otwarcie Polski dla działania służb innych państw.
Przedmiot projektu ustawy obejmuje bowiem trzy niezwiązane ze sobą dziedziny:

a. Międzypaństwowej współpracy i pomocy w dziedzinie ratownictwa.
b. Międzypaństwowej współpracy w zwalczaniu przestępczości
c. Międzypaństwowej współpracy służb specjalnych „w trakcie zgromadzeń”.

Ad. a. Wspólne akcje ratownicze służą interesom każdego obywatela czyli ogółu. Ponieważ nie zagrażają ani indywidualnym, ani grupowym interesom, nie budzą politycznych kontrowersji, uzyskają więc polityczną i społeczną akceptację.

Ad. b. Współpraca w zwalczaniu przestępczości, również ma służyć interesom większości, lecz jest wymierzona przeciwko mniejszości. Nie może więc zyskać 100% poparcia. Istotnym składnikiem zwalczania przestępczości jest użycie przemocy, a więc: broni palnej i środków pirotechnicznych oraz innych, nie sprecyzowanych „środków przymusu bezpośredniego”. W skład tych „środków” wchodzą dzisiaj nie tylko znane nam pałki, armatki wodne, gazy łzawiące i areszty, ale również paralizatory, kule gumowe, gazy oślepiające i parzące oraz nieznane nam jeszcze wynalazki z arsenałów policyjnych. Użycie na terenie Polski takich „środków” przez służby innych państw grozi poważnymi skutkami społecznymi i politycznymi.

Ad. c. Według art.3.2.1 projektu, w związku z art.2.1.b, szefowie ABW i BOR, oraz Komendanci Policji, Straży Granicznej i Straży Pożarnej mogą bezpośrednio wezwać do Polski odpowiednie służby „w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami ...” oraz służby państw nie będących członkami UE. W pozostałych przypadkach, zgodnie decyzją Rady nr 615 obowiązuje droga pośrednia przez punkt kontaktowy. Oczywiście w stosunku do uczestników zgromadzeń będą stosowane wszystkie „środki przy-musu” wymienione wyżej.

Ułatwienia wezwania obcych służb „w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami ...” sugerują, że głównym celem projektowanej ustawy jest stworzenie międzynarodowej ekipy do pacyfikacji wystąpień i żądań społecznych. Dlatego próbowano ukryć sens i cel projektu ustawy.
Na uwagę zasługuje zamiar powierzenia wezwań obcych służb urzędnikom niskiego szczebla. To ma pozwolić rządowi w razie zdecydowanego sprzeciwu społeczeństwa, ratować pozycję przez zwalenie winy na urzędnika i jego dymisję.

Traktat UE art.67 p 3. „Unia dokłada starań ...... zapobiegających przestępczości, rasizmowi i ksenofobii .....” UE stawia ksenofobię na równi z przestępczością. Ksenofobia to nieufność lub niechęć w stosunku do obcych. Teraz UE wraz polskim premierem zamierzają leczyć nas z ksenofobii za pomocą obcych służb wyposażonych w „środki przymusu bezpośredniego

Powyższe przepisy znów dotyczą wszystkich obywateli. Nikt bowiem nie może przewidzieć w jakim „zgromadzeniu” weźmie udział on lub jego bliscy. Lecz jeszcze mamy wpływ na to, kto w czasie tych zgromadzeń będzie nas pałował i jakiej narodowości funkcjonariusze będą do nas strzelać. Możemy nie dopuścić do uchwalenia tej ustawy przez sejm.

Moim zdaniem tak skonstruowany projekt musi być odrzucony bez dyskusji, z żądaniem przedstawienia odrębnych projektów trzech ustaw:

1. Ustawy o międzypaństwowej współpracy w sprawach ratownictwa.
2. Ustawy o międzypaństwowej współpracy w zwalczaniu przestępczości.
3. Ustawy o międzypaństwowej operacyjnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa.

Ad 1. Ustawa o ratownictwie nie napotka trudności politycznych ani sprzeciwów społecznych. Jest łatwa do opracowania i uchwalenia.

Ad 2. Ustawa o międzypaństwowej współpracy w zwalczaniu przestępczości może zawierać przepisy o działaniu na terenie RP policji, a więc formacji zbrojnych obcych państw. Jej uchwalenie musi więc być poprzedzone ogólnospołeczną dyskusją, oraz wnikliwym opracowaniem.

Ad 3. Ustawa o międzypaństwowej operacyjnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa jest aktem czysto politycznym. Ustawa taka tworzy nowe prawo otwierające spec-służbom państw obcych możliwość operacyjnego działania na terenie RP.

Projekt takiej ustawy, przed poddaniem jej pod społeczną dyskusję, wymaga mocnego i przekonującego uzasadnienia jej pożytku oraz przedstawienia środków prawnych i operacyjnych, zapobiegających możliwości jej wykorzystania przeciwko akcjom społecznym, a tym samym, na szkodę Polski.
Uważam że taka ustawa wymaga referendum.


Andrzej Gwiazda
Gdańsk, 06.03.2013




"Andruch" / z Opola /
http://andruch.blogspot.com/


Victor Orban - debata na Uniwersytecie Warszawskim ,,,


Autor: salon24,

Kto nie widział, nie słyszał, niech ogląda…

źródło :


"Andruch" / z Opola /
http://andruch.blogspot.com/

12 mar 2013

Don't Worry Be Happy - zapiski z "zielonej wyspy"

Królestwo śmieci ...

Historia , którą tu przedstawię mogła zdarzyć się wszędzie w Polsce. Ta akurat dotyczy rejonu wieluńskiego w woj.łódzkim. Nasze Eldorado , a może jeszcze inaczej - "zielona wysepka" , znajduje się nieopodal miasta Wielunia , w małej miejscowości leżącej przy trasie Wieluń - Praszka. To wieś jak wiele innych skupionych wokół jedynej "metropolii" jaką jest w jakimś sensie miasto Wieluń. Warto by przypomnieć choćby fakt iż to właśnie na to miasto spadły pierwsze niemieckie bomby dn. 1-września-1939 roku. Podczas bombardowania samo miasto mocno ucierpiało , zginęło wówczas coś około 1200 mieszkańców. Nie będę rozwijał dalej tego wątku , gdyż tak naprawdę nie o tym miał być ten tekst. Wracam zatem do miejsca w którym to umiejscowione jest wcześniej już wspomniane przez mnie "El dorado".

Wokół naszej "zielonej wysepki" rozpościera się przepiękny wiejski krajobraz , do niej zaś prowadzi piękna aleja obsadzona po obu stronach starymi okazami drzew . Tą samą aleją okoliczni mieszkańcy odprowadzają także swoich bliskich na wieczny spoczynek . To droga na cmentarz , który położony jest tuż za naszym "królestwem".

Miejsce to , zwłaszcza latem , może przypominać wyspę szczęśliwości. Przepiękne zielone pola , łany zbóż , równe rzędy obsadzone ziemniakami ciągnące się hen aż po horyzont. Tudzież zagon kapusty , bieleje z daleka . Daleko w polu , na miedzy , stoją niczym strażniczki samotne trzy stare grusze , to pozostałość po wspaniałym kiedyś sadzie , który w okresie swojej świetności , przynosił obfite plony. Dziś te grusze to swego rodzaju symbol obecnych czasów a co za tym idzie i zmian jakie one niosą ze sobą.

Kiedyś we wsi liczącej około 400 mieszkańców w każdej niemalże zagrodzie napotkać można było przynajmniej jedną krowę , cielaki , konia , świnie , kury itd. Co bogatszy gospodarz posiadał także i ciągnik. Wielu z nich dysponowało maszynami do pracy w polu , w tym i do zbiorów płodów z tychże pól. Tak było jeszcze przecież nie tak dawno , raptem 10 może 12-15 lat temu. Po drodze zaliczyliśmy , oczywiście , "referendum unijne" . Od tego właśnie momentu , można by stwierdzić , z dużą dozą prawdopodobieństwa , że faktycznie rozpoczęliśmy nasz marsz a właściwie to bieg ku "zielonej wyspie". Jak to dziś z perspektywy tych kilkunastu lat oceniają znawcy tematu , zabrnęliśmy ale na bagna , jeśli już , to stoimy nad skrajem topieli.

Od tamtej pory wiele się zmieniało i w naszej miejscowości. Póki co wieś pozostała , natomiast z dawnego dobrobytu , w całej wsi pozostały dwie krowy i kilkanaście świń . Te ostatnie dosłownie zliczyć można na palcach obu rąk. Co rusz któryś z dawniej nieźle prosperujących gospodarzy , wystawia to ciągnik , to rozrzutnik , często wystawiane są kombajny do ziemniaków , zaopatrzone w tabliczkę z nr telefonu i dodatkowym napisem "pilnie sprzedam". Zdarza się i to coraz częściej , że doprowadzony do bankructwa gospodarz , wcześniej dzierżawi bądź odsprzedaje ziemię a sam idzie szukać pracy w okolicy. Jeśli się szczęście do niego uśmiechnie to trafi mu się fucha u "bauera" w Niemczech bądź Holandii. I tak dzień za dniem rok za rokiem nasza kiedyś bogata okolica przeistacza się powoli w jedną z wielu "zielonych wysepek" , niczym zgorzel toczących do niedawna nie najgorzej przecież prosperujące także i rolnictwo w tym przetwórstwo owoców czy warzyw. Byliśmy potęgą w produkcji buraka cukrowego , ziemniaka , rzepaku , zbóż wszelakich . Dziś z tamtej prosperity pozostały jedynie wspomnienia. W zamian mamy Unię Europejską z jej kodyfikacją i limitami. Niemalże na wszystko co tylko można zasiać , zasadzić czy ewentualnie przetworzyć.



W takiej to rzeczywistości niecałe 10 lat temu w tejże miejscowości , pewien "businessman", rodem z pobliskiej wsi "Ruda" , postanawia w miejscu dawnego "Ośrodka Maszynowego" , rozpocząć działalność polegającą na przerobie , segregacji , przetwórstwie , pozyskiwanych w okolicy śmieci i innych odpadów. Jak postanowił tak i uczynił. Zakład istnieje do dnia dzisiejszego. Historia którą chciałbym opowiedzieć związana jest ściśle z działalnością tego zakładu. Gdzieś około połowy lipca ubiegłego roku za zgodą "właściciela", dołączyłem do grupy "rwaczy" worków , ze stawką 50 zł / dzień , czyli około 6,25 / godz. Formalnie rozpocząłem pracę od najbliższego poniedziałku. Praca okazała się dość męczącą , palce momentami odmawiały posłuszeństwa . Pierwszy miesiąc był niemalże nie do zniesienia . Dodatkowo upał i spocone ciało a do tego zewsząd pojawiające się latające insekty. Na domiar złego nie otrzymałem żadnej odzieży ochronnej . Nawet rękawice były z "odzysku" , wybieraliśmy je ze sterty świeżo przywiezionych i wysypanych worków . Mieliśmy przynajmniej tyle. Dość komicznie to wyglądało . W tych białych rękawicach wyglądać by mogło , że "szef" taki dobry , nie żałuje nam na takie "wypasione" że tak to ujmę , ochraniacze rąk. Później dopiero się okazywało w trakcie pracy , że to lichy wyrób , wytrzymuje co najwyżej dzień może dwa . Jeśli tylko są worki w miarę suche. W zimie natomiast te podgumowane (z lateksem) rękawiczki dodatkowo powodują szybkie marznięcie i tak skostniałych już palców u rąk .




Niemalże przez całą dniówkę stało się w jednej kleistej mazi utworzonej z wody wyciekającej z masy bezładnie spiętrzonych papierowych worków połączonej z jakimś substytutem o konsystencji proszku . Z każdą wyrywaną ze środka worka , folią , unosiła się zawiesina powietrza ze sproszkowanym mlekiem bądź innym specyfikiem. I tak dzień za dniem , tydzień za tygodniem. O masce p-pyłowej mogliśmy zapomnieć także.Tu aż się prosiła wizytacja inspektora BHP..Prócz pełnych płuc "mleka w proszku" , nogi , a właściwie buty (nie dostałem żadnego obuwia ochronnego z zakładu) przez całą dniówkę topiłem się we wspomnianej wcześniej gęstej , przywierającej do butów niczym glina , wodnisto-mlecznej mazi. Zimą zaś lodowate zimno i zamarzająca bryja. Kiedyś , ale to już w zamierzchłych czasach , jak pracowałem na dworze , mieliśmy przydział gorącej zupy "z wkładem" , wprost z gorącego kotła. Tak ale to było za czasów "komuny". Dziś natomiast to zupełnie inna bajka.




Do niedawna jeszcze przecież , bo do końca lutego , wraz z kolegami , w czwórkę , tworzyliśmy brygadę . Jednego dnia całą naszą czwórkę najzwyklej w świecie zwolniono . Pamiętam jak dziś gdy będąc na stanowisku pracy podszedł do nas "szef" i wręcz z jakąś wewnętrzną wściekłością oznajmił nam , że mamy pozostawić wszystko jak jest i wynosić się do domu. Dokładnie , że jesteśmy wszyscy zwolnieni. Możecie sobie wyobrazić jak się każdy z nas poczuł? Poprzedniego dnia cała nasza czwórka miała spod śniegu ,ze sterty leżącej na zapleczu , wyłuskać "złom" plastykowy czyli zdezelowane zderzaki samochodowe. Po czym po sztuce przenieść i poukładać na wadze . Jak pamiętam uporaliśmy się z tym zadaniem do godz.15.00, po czym przechodząc obok szefa udaliśmy się każdy z osobna do domu. Nie pamiętam aby szef któregoś z nas prosił by pozostać po godzinach . Co więcej kilka dni wcześniej mieliśmy podobne zlecenie od szefa i wówczas ładowaliśmy taki sam asortyment czyli zderzaki , bezpośrednio na samochód . Pracowaliśmy pół godz. dłużej stąd następnego dnia przyjechałem do pracy 20 min później z uwagi na fakt , że miałem nadrobione , a nie było w zwyczaju szefa by komuś jakieś nadgodziny zapłacił. Taki już ,"uczciwy" inaczej, był. Tego samego ranka zrobił mi mały przytyk w związku z moim "spóźnieniem" , próbowałem wspominać o wczorajszym dniu , że zostałem dłużej itd. Zbył moją uwagę a na dodatek zaczął swój stały "repertuar" w stylu: "wam tylko płacić" a robić to nie ma komu (czy coś w tym rodzaju)...




Podsumowując , jakby na koniec , chciałbym pokrótce wyjaśnić - dlaczego opisałem całą tą historię . Między innymi po to , by posłużyła w przyszłości za któryś z rzędu już przykład wskazujący na rozrastające się w obecnej dobie liczne patologie w postaci łamania prawa także i poprzez bezwzględny wyzysk pracowników najemnych . Przy czym patologią jest również zatrudnienie naszej czwórki bez żadnej wcześniej sporządzonej a wymaganej przez puki co polskie prawo - umowy (jakiejkolwiek) , brak odprowadzanych składek z tyt. ubezpieczenia itd. Nie wspomnę o takich "drobiazgach" jak ubranie ochronne , obuwie , rękawice czy maska p-pyłowa. Wysługa lat oczywiście też nie wchodzi w rachubę. Przyszła emerytura ? W jednej sprawie nasz "drogi" szef był w miarę sumienny. Jeśli chodzi o zapłatę tej , jak to mój kolega określił , "zapomogi dla ubogich" , na koniec tygodnia z zasady wypłacał nam tygodniówki . Czyli jeśli cały tydzień (5 dni) mieliśmy przepracowany otrzymywaliśmy sumę 250 zł . Jak z powyższego rachunku wynika , że przy wielkim szczęściu i pracy przez okrągły miesiąc można byłoby zarobić aż ..1000 PLN. Z tego co mi jest wiadomym nie jest to nawet poziom najniższej krajowej pensji. Cóż zrobić , takie czasy . Wiem jedno, że muszę , zresztą nie tylko ja sam , to małe polskie "piekiełko" jakoś przetrwać.




"Rudy" ,to jeden z trzech piesków-strażników , które pilnują "królestwa śmieci".


Krótki zapis filmowy ...


Bobby McFerrin - Don't Worry Be Happy


Look at me I am happy
Don't worry, be happy

Here I give you my phone number
When you worry call me
I make you happy
Don't worry, be happy




"Andruch" / z Opola /
http://andruch.blogspot.com/

1 mar 2013

Twardzi jak stal ..w dniu Ich święta !

W hołdzie Tym , którzy odeszli ale pozostaną na wieki w naszej pamięci !



Wyklętym ,
Niezłomnym




Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę


idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch


ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo


bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy


a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych


niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys


i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie


Twardzi jak stal ..w dniu Ich święta !


Przysięga NSZ:

"Ja walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi - wstępuję? do Narodowych Sił Zbrojnych. Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu, że wiernie będę walczył o niepodległość Polski. (...) W pełni świadomości celu pierwej śmierć poniosę aniżeli zdradzę. Tak mi dopomóż Bóg i święta Syna Jego Męko i Ty Królowo Korony Polskiej."



Bądź dumny, jesteś Polakiem!



O, Panie, któryś jest na niebie,
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z cudzych stron do Ciebie,
O polski dach i polską broń.

O, Boże, skrusz ten miecz,
Co siekł nasz kraj,
Do wolnej Polski nam
Powrócić daj!
By stał się twierdzą
Nowej siły,
Nasz dom, nasz dom.

O, usłysz, Panie, skargi nasze,
O, usłysz nasz tułaczy śpiew!
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu
Męczeńska do Cię woła krew!
O, Boże, skrusz ten miecz...




http://bibliotekapiosenki.pl/Modlitwa
http://www.wiersze.annet.pl/w,,12309



"Andruch" / z Opola /
http://andruch.blogspot.com/