Specjalny pokaz filmu „Gry Wojenne” o płk Kuklińskim zgromadził nadzwyczaj duża grupę ludzi w opolskim "kinopleksie". Przykro było mi patrzeć jak wiele osób odeszło z kwitkiem od kasy próbując dostać się na film. Tym bardziej dziwi decyzja kina, który ma przecież już wykupione prawa do tej produkcji o takie reglamentowanie obrazu. Wszyscy w kinie przekonali się, że popyt na ten produkt znacząco przewyższa jeden specjalny pokaz. I to mimo, zerowej akcji promocyjnej tradycyjnie stosowanej w sieci kin „Helios”, w którym nie zauważyłem nawet jednego plakatu „Gier Wojennych”.
Dlaczego tak się dzieje? – Nie chciałbym wyciągać daleko idących wniosków, ale skoro w biznesie żaden pieniądz przecież „nie śmierdzi” to decyzja o nie pokazywaniu filmu mimo widocznego gołym okiem zainteresowania musi mieć podbudowę „inną”….
Przykra sprawa, tym bardziej, że obraz warty wyjątkowego polecenia. Szczególnie w dobie inflacji wartości kosmopolitycznych, re definiowania ocen polskiego komunizmu czy najbardziej haniebnych - ataków na Instytut Pamięci Narodowej.
Dlaczego tak uparłem się promować postawy takich postaci jak płk Kukliński czy bracia Kowalczykowie?
Ponieważ brzydzę się pragmatycznymi ludźmi kompletnie wypłukanymi z wartości, konformistami, którzy zawsze ustawiali się z „większością„ bądź z „silniejszymi” a najbardziej cenie indywidualności, które kierując się miłością do Ojczyzny w pojedynkę postanowili zmieniać świat. Dziś i za swojego życia byli opluwani a obowiązkiem młodych ludzi jest mówienie prawdy i bronienie ich jak swojego Westerplatte.
źródło : Patryk Jaki