23 lis 2009

W okowach libertynów - czas republiki bananowej

Sondaże , socjotechnika czyli po polskiemu pranie mózgów i tak w koło od wyborów do wyborów . W dodatku trafiła nam się obecnie rzeczywiście "ekipa" typków z pod ciemnej gwiazdy jakich dotąd na wiejskiej jeszcze chyba nie "goszczono" . Jeszcze czegoś takiego nie przeżywaliśmy powiedzmy przez ostatnie 20 lat . Choć różnie się działo.

Dużo się o tym pisze w przeróżnych mediach i jak widać nic nie może wpłynąć na słupki sondaży . Póki co PO trzyma się mocno i na dodatek kontratakuje . Oni wiedzą że nie mają już właściwie nic do stracenia i rzutem na taśmę wrzucają co rusz kolejne ustawy , których wcześniej z uwagi na grożące weta prezydenckie nie dopuszczali pod obrady Izby.

Jak dotąd nikt nie znalazł jeszcze sposobu na to - ale skutecznego - by spowodować radykalną zmianę postrzegania rzeczywistości przez wyborców, ale taką zmianę by ta w konsekwencji spowodowała rzeczywisty ruch o 180 stopni na szczytach władzy w Polsce. Jeśli do tego nie dojdzie możemy zapomnieć o jakiejkolwiek naprawie sytuacji . Co może nastąpić ? ano...dalsze pogłębiające się rozwarstwienie , które i tu nie będę żadnym odkrywcą , w konsekwencji doprowadzi najpierw pewnie do gwałtownych wystąpień publicznych następnie zamieszek aż w końcu i to jest również wielce prawdopodobne do rozlewu krwi i walk bratobójczych na szeroką skalę.

Konsekwencje mogą być trudne do przewidzenia . To co jest pewne w obecnej sytuacji to fakt że ofert pracy ubywa wraz z kurczeniem się ilości zakładów i firm . Na rynku zaczyna przeważać nie wytwórczość i przyrost dóbr ale przyrost wszelkiego rodzaju usług z zatrzęsieniem tych finansowych , ubezpieczeniowych i innej odmiany usług związanych z obsługą bogatszego raczej klienta.Jednym zdaniem wzmocnił się drenaż rynku kosztem wytwórców.

W najbliższym czasie "wzrośnie" zatrudnienie w sektorze gier hazardowych gdyż jak wiemy przybędzie nam sporo nowych kasyn kosztem innych punktów wcześniej zlikwidowanych tzw. jednorękich bandytów. Rząd może z pewnością w pewnym sensie liczyć na głosy i pracodawców gdyż dawno nie mieli tak taniej siły roboczej i jeśli tylko taki ktoś potrafi znaleźć na rynku wolną lukę może kręcić takie lody o jakich za Kaczyńskich z pewnością mogliby sobie jedynie pomarzyć.



Upodlenie pracownika sięga już chyba granicy jego wytrzymałości ..choć jak wiadomo zdesperowani ludzi czasem nie mając innego wyjścia podejmują się każdej oferty nie patrząc nawet za ile , która tylko się pojawi ma rynku pracy. Moje pytanie brzmi jak długo tak ma się dziać ..? Czy my wszyscy utraciliśmy już na stałe instynkt samozachowawczy ? Czy my już nie mamy własnej woli czy raczej doprowadzeni do rozpaczy i beznadziei z własnej woli godzimy się na taki los białego murzyna na polskim poletku "bawełny"..

Przychodzi mi na myśl jeszcze wiele innych pytań właściwie na które nie oczekuję już nawet odpowiedzi bo niby od kogo..? Większość to bezwolna masa urobiona do aktualnych potrzeb tych co zajmują najwyższe szczeble drabiny pokarmowej. Pewnie nie będę zbyt oryginalnym w tym co powiem ale nie powinniśmy być "bez-bronni" i tylko czekać jak bezwolne barany idące na rzeź ..To już raczej pewne że niedługo to wszystko się zacznie - czyli początek "końca" , nie wiemy tylko dokładnie kiedy i jaki rzeczywiście będzie miał przebieg .

Jeśli ktoś z was widzi jakieś światło w tym "tunelu"- niech je wskaże .

To co dzieje się w obecnie w Europie to zdziczenie obyczajów , epatowanie tzw wolnością w skrajnych postaciach . Dotychczasowa moralność chrześcijańska wypierana jest skutecznie na korzyść innych zasad a właściwie braku jakichkolwiek hamulców prócz takich które to sami sobie nakładają . A wszystko to w ramach nieograniczonej wolności i idącej w parzę tolerancji .

Tak pokrótce scharakteryzowałbym termin przeze mnie użyty w określeniu do otaczającej nas w coraz szerszym aspekcie polskiej rzeczywistości . A od dwóch lat z niebywała intensywnością wręcz bombardowani jesteśmy tym całym “ściekiem” płynącym najczęściej z oświeconej wspólnoty europejskiej .

To zdziczenie obyczajów i relatywizm moralny sięga bardzo głęboko , dotyczy to również i relacji pracodawca i pracownik nazywając tego ostatniego “zasobem ludzkim” i tak też go traktując przedmiotowo .

Swoją wiedzę opieram na własnych spostrzeżeniach i wcale nie chodziło mi o wzniecanie rewolucji gdyż sam uważam że tylko ewolucyjne zmiany prowadzą do zdrowych rozwiązań dla obu stron sporu bo unikamy zbędnych strat posuwając się naprzód . Coś mi się wydaje że ten wariant w tym “przypadku” jest raczej nie do zastosowania. Opór “masy” jest tak wielki że aby to zmienić ,,nie będą to tylko proroctwa czy pobożne życzenia , będzie to raczej przykra konieczność ..

To jest możliwe że ludzie w końcu się po prostu wk__wią i rozpędzą tą obecną bandę ..Nie tylko z uwagi na ustrój , który prawdę mówiąc jest do bani bo to żaden wolny rynek a pseudo kapitalizm kilkunastu oligarchów którzy po 89 roku przejęli dobra Narodu i uwili sobie niezłe gniazdka ..Teraz za aprobatą jeszcze większych sił spoza granic kręcą lody nie patrząc na to czy jest to właściwe dla kraju i Narodu , liczy się tylko ich interes . Ludzi sprowadzając jedynie do narządzi przydatnych z osiąganiu coraz większej fortuny.

Dlatego pozwoliłem sobie wcześniej nazwać tę zgraję – bandą libertynów , wyzutych z wszelkich ludzkich uczyć, w tym pozbawionych hamulców moralnych , niczym hieny żerujące na coraz to bardziej zubożałym Narodzie.

16 lis 2009

ks. dr hab. Piotr Natanek - " My już nie mamy Polski..."

" My już nie mamy Polski..."

" Nie rzucim ziemi, skąd nasz Ród! "


"Polski Orzeł w pełnej KORONIE"


" Na Polsce wybiją sobie zęby i połamią nogi ..! "



ks. dr hab. Piotr Natanek - "Oto ja ci daję ludzi z synagogi szatana"


Ks.dr hab. Piotr Natanek urodził się w 1960 r. w Makowie Podhalańskim, pochodzi z miejscowości Grzechynia. Święcenia kapłańskie przyjął w 1985, by od następnego roku związać się naukowo aż po dzień dzisiejszy z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie. Jest autorem licznych książek, rozpraw naukowych i ponad 100 artykułów. Znany także z wielu audycji i programów w Radio Maryja. Jest do lat cenionym duszpasterzem i ewangelizatorem. Od 1974 r. w strukturach ruchu oazowego Światło i Życie. Od 1988 r. prowadzi ośrodek oazowo – rekolekcyjny „Pustelnia Niepokalanów”, który co roku w wakacje staje się miejscem katechizacji i wychowania w duchu religijnym i patriotycznym dla setek dzieci i młodzieży z Polski i kresów wschodnich (głównie z Ukrainy). Młodzi ludzie pod opieką kapłana i animatorów spędzają czas na modlitwie, katechezie, pracy i rekreacji. Ks. Piotr jest wszechstronnie utalentowany i obdarowany charyzmatami Ducha Świętego. Jak o sobie sam często mówi, jest samoukiem i hobbystą. Wspaniały głos i gra na gitarze pozwoliły mu nagrać z chórem młodzieżowym 2 autorskie płyty. Prowadzi ponadto wiele wspólnot w parafii, by wspomnieć tylko Grupę Modlitewną Pustelnia Niepokalanów, Bractwo Dusz Czyśćcowych, Lektorzy Starsi czy Parafialny Klub Seniora. Włączył się także w dzieło Intronizacji Chrystusa Króla oraz szerzenie kultu Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny. Jest ponadto bardzo znanym misjonarzem i rekolekcjonistą, tak w Ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Autor misji i rekolekcji tematycznych, m.in. Ratujcie kapłanów, Ratujcie Polskę, Ratujcie Mszę Świętą, czy rekolekcje intronizacyjne.


źródło : http://www.milosierdzie.us/index.php?art_id=248


Najświętszy i najmądrzejszy spowiednik nie może gwałtem wlać w duszę tego, co pragnie, jeżeli dusza nie będzie szczera i otwarta. Dusza nieszczera, skryta naraża się na wielkie niebezpieczeństwo w życiu duchownym.

Dzienniczek Siostry Faustyny - on-line

10 lis 2009

Najmniejszy fiutek w mieście?

Grupa Operacyjna

Informacje

O artyście:

1. Grupa Operacyjna nie jest jedynie zespołem. 2. Grupa Operacyjna to nie znający granic projekt muzyczno-artystyczny. 3. Grupa Operacyjna nie jest związana z żadnym ruchem, środowiskiem ani subkulturą. 4. Grupa Operacyjna nie pozwala się szufladkować. 5. Grupa Operacyjna to połączenie tego co od lat fascynuje ludzi w dźwiękach z tym co może dziś dać nowoczesna elektronika.
6. Grupa Operacyjna nie uznaje barier - usłyszysz energetyczne gitary, usłyszysz co naprawdę może dać gramofon, usłyszysz orkiestrę symfoniczną i wszystko czego nie mógłbyś się spodziewać u innych. 7. Grupa Operacyjna to nie tylko muzyka - to określone spojrzenie na świat. 8. Grupa Operacyjna to charakterystyczne teksty: czasem satyryczne, czasem ostre i bezkompromisowe, zawsze takie jakich nie spotkasz nigdzie indziej. 9. Grupa Operacyjna to drzwi do Pandemonium – strefy muzyki bez granic. Przejdź przez nie...jeśli myślisz, że jesteś gotów.

Historia:

Grupa Operacyjna powstała w 1996 roku w Zielonej Górze, będac wówczas jednym z pierwszych zespołów hip-hopowych byłego województwa zielonogórskiego. Z dawnego czteroosobowego składu pozostał dzis tylko założyciel i producent grupy - Andruss, do którego w roku 2000 dołaczył raper Fox (EfMC) - dzisiejszy frontman zespołu, majacy wczesniej na swym koncie kilka podziemnych wydawnictw, m.in. w zespołach takich jak: Kartel Zachodni, czy ekspermentalny Painful Creative Power.

Styl
:
Grupa Operacyjna reprezentuje gatunek stanowiący połączenie stylów rap, hard dance, techno, ambient, new age.

Skład
:
Mieszko i Ziemowit, czyli wokalista i producent

Wykorzystywane instrumenty:

automaty perkusyjne wszelkiej maści, keyboardy, samplery itp. a także instrumenty akustyczne: perkusja, kontrabas, trąbka, puzon, fortepian, gitara.
W projekcie TERAPIA SZOKOWA wzięla udzial Orkiestra Symfoniczna.

źródło : http://grupaoperacyjna.mp3.wp.pl/

Najmniejszy fiutek w mieście?





Kuba Wojewódzki i Michał Figurski znaleźli się na celowniku raperów z Grupy Operacyjnej. Tym razem Mieszko postanowił przywalić z grubej rury. "Kto ma najmniejszy fiutek w mieście? Jaki to fiutek, model i typ? Jaką ma wielkość, ile ma mocy?" – tak zaczyna się nowy utwór Grupy Operacyjnej, do wysłuchania którego zapraszamy w dalszej części galerii.

To nie są jedyne słowa, którymi muzycy obrazili obu panów. Dalej jest zdecydowanie ostrzej...

Zobacz także:

Grupa Operacyjna atakuje PZPN
Doda przegra w sądzie?
"Wojewódzki to chuda i brzydka świnia"



źródło : Wojewodzki o Figurski oberwali od raperow

9 lis 2009

Jak długo jeszcze ..?

Amerykański Żyd zbeszcześcił publicznie obraz Chrystusa

Posted By admin On 11-8-2009 @ 11:49 am In Featured | Comments Disabled

Coraz większe protesty w USA budzi postępek amerykańskiego Żyda, komika Larry’ego Davida, który publicznie w niedzielnym programie telewizyjnym stacji HBO, w dniu 25 października br. zbeszcześcił obraz Jezusa Chrystusa, oddając na niego mocz.

Larry David, jako kolejny Żyd niszczący tkankę chrześcijańskiego społeczeństwa poprzez aplikowanie mu pseudokomicznych programów – a profesja tzw. komika telewizyjnego stanowi niemal całkowitą domenę Żydów – podczas programu HBO pt “Curb your enthusiasm” miał “niechcący pomoczyć obraz Chrystusa wiszący w ubikacji”. W ten właśnie sposób tłumaczy bluźniercze zachowanie Larry’ego Davida, dziennikarka pisma New York Daily News, Leah Chernikoff. “Krople uryny spadające na portet Jezusa, poniżej jego oczu i przypominające łzy, są żartem typowym dla satyrycznego stylu tego programu.” – tłumaczy Chernikoff. Według niej jest to żart, z którego każdy powinien się śmiać, lecz “Jedynie Liga Katolicka nie widzi w tym nic do śmiechu.” – dodaje zdziwiona reakcją organizacji Catholic League, żydowska dziennikarka.

Stacja HBO, w charakterystyczny dla żydowskich mediów sposób, udając żal za “incydent”, wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że “Ktokolwiek ogląda program “Curb Your Enthusiasm” wie, że jest to program pełen parodii i satyry. Larry David śmieje się ze wszystkich, a szczególnie z siebie.” Jak do tej pory nie zauważono w programach Larry Davida żartów z prominentnych rabinów i nie oddawał on moczu na Gwiazdę Dawida czy inne symbole judaizmu.

W pierwszej połowie XX wieku, każdy przejaw takiego antychrześcijańskiego działania – a próby ze strony odwiecznych wrogów Chrystusa były zawsze czynione – kończył się w Stanach Zjednoczonych masowymi protestami katolików przed siedzibami stacji telewizyjnych czy wytwórni filmowych. Zdarzały się przypadki totalnej klapy finansowej producentów filmowych po jednym tylko wezwaniu biskupów do bojkotu filmu. Dzisiaj, w erze posoborowej rewolucji przemiany Kościoła i uśpienia wiernych - co skwapliwie wykorzystane zostało przez wrogów Kościoła i Chrysusa - górują w społeczeństwach talmudyczne siły zła, a katolicy wykazują objawy apatii i apostazji.

Poniżej podajemy jeden z listów protestacyjnych:

Pan Prezydent HBO

Bill Nelson

Z olbrzymim smutkiem przeczytałem o świętokradczym epizodzie w telewizyjnym show HBO pt. “Curb your enthusiasm” ktory mnie zaszokowal. Larry David oddał w nim mocz na obraz Jezusa. Nie mogę zaakceptować bluźnierstwa skierowanego przeciwko Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi i nie mogę milczeć wobec obrażania mojej Katolickiej Wiary. Z szacunkiem zwracam się do Pana, aby wydał Pan odpowiednie oświadczenie, w którym przeprosiłby Naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz wszystkich katolików. Przynajmniej tyle powinien Pan zrobiż dla Nieskończenie Doskonałego Boga, który w tak podły sposób został obrażony przez HBO. Przesyłam Panu ten list protestacyjny, który ofiaruję za wstawiennictwem naszej Pani jako prośbę o przebłaganie Naszego Pana za wszystkie bluźierstwa tego swiata.


W imię Jezusa i Maryi


Robert E. Ritchie

America Needs Fatima\www.americaneedsfatima.net [1]


Poniżej jest link gdzie można skladać podpisy pod tym listem (w języku angielskim):

http://www.americaneedsfatima.net/campaigns/index.php?option=com_content&view=article&id=90 [2]

Wysyłajcie listy do HBO, aby przeprosili za bluźnierczy i chamski epizod w show HBO pt. “Curb your enthusiasm”, w którym Larry David oddał mocz na obraz Naszego Pana Jezusa Chrystusa. To się po prostu nie mieści w głowie. Nie możemy chować głowy w piasek i udawać, że nic się nie stało i wierzyc, że taki rodzaj bluźnierstwa już się nie powtórzy. Według doniesień prasowych, w czasie wspomnianego show Larry David odwiedził katolicki dom, w którym wszedł do ubikacji, gdzie splugawił obraz Chrystusa.

Następnie do tej ubikacji weszła po nim katoliczka, gdzie zobaczyła zamoczony obraz.

Uznała, że stał się cud i na obrazie są ślady łez. Będąc pod wrażeniem tego co zobaczyła, zawołała swoją matkę i pokazała jej obraz. Obydwie kobiety upadły na kolana modląc się. W następnym epizodzie, Larry David zapytany czy widzial w swoim życiu jakiś cud, wulgarnie odpowiedział, że każda erekcja to rodzaj cudu



Article printed from Bibula – pismo niezalezne: http://www.bibula.com

URL to article: http://www.bibula.com/?p=15492

URLs in this post:

[1] www.americaneedsfatima.net: http://www.americaneedsfatima.net/

[2] http://www.americaneedsfatima.net/campaigns/index.php?option=com_content&view=article&id=90: http://www.americaneedsfatima.net/campaigns/index.php?option=com_content&view=article&id=90



Masoneria żydowska usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska [kazanie]



http://www.youtube.com/watch?v=TyKQFpZSrZ0

11-listopada - czy aby napewno mamy co świętować ?

Aby świętować trzeba mieć co ..


Posłużę się wpisem z blogu FYM-a

Chcę powiedzieć wyraźnie jedno: kraje takie jak Niemcy mają pełne prawo do świętowania obalenia komunizmu. Kraj taki, jak nasz - i obalanie, i świętowanie obalania ma dopiero przed sobą.


Polska to papierowy tygrys pilnowany przez mafię naszą i międzynarodową ..

6 lis 2009

Koniec internetowej wolności w Polsce ?

Koniec internetowej wolności w Polsce.

Dostawcy internetu będą blokować witryny e-hazardowe, pedofilskie i rozsyłające spam
Dostęp do internetu ma być w Polsce limitowany. Przy okazji zdelegalizowania e-hazardu rząd chce stworzyć czarną listę domen, które będą musieli blokować dostawcy internetu
– ustalił DGP. >> dziennik.pl


BLOGMEDIA24 - podaje

Dostęp do internetu ma być w Polsce limit. art.170a.




Jakie strony zostaną nam zablokowane?

"Dziennik Gazeta Prawna": Dostęp do internetu ma być w Polsce limitowany. Przy okazji zdelegalizowania e-hazardu rząd chce stworzyć czarną listę domen, które będą musieli blokować dostawcy internetu - ustalił dziennik.

Pomysł nabrał realnych kształtów podczas serii spotkań ekspertów z policji i MSWiA w Ministerstwie Finansów, które pilotuje prace nad tym projektem - zaznacza gazeta. - Chcemy wprowadzenia nowego artykułu do prawa telekomunikacyjnego, roboczo to art. 170a - ujawnia "DGP" urzędnik z MSWiA.

Według tego przepisu, wszyscy dostawcy internetu mieliby obowiązek blokować strony z niebezpieczną zawartością. Czarną listą zarządzałby Urząd Komunikacji Elektronicznej. Konkretne adresy będą wskazywać UKE, policja , służby specjalne i Ministerstwo Finansów.

http://wiadomosci.onet.pl/
http://www.dziennik.pl/
http://www.tvn24.pl/


waldek1984.wordpress.com - podaje









źródło
: http://waldek1984.wordpress.com/

4 lis 2009

Nie ma zgody na honory dla Michnika

Nauczyciele akademiccy Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie protestują przeciwko nadaniu redaktorowi naczelnemu "Gazety Wyborczej" Adamowi Michnikowi doktoratu honorowego tej uczelni. Uważają, że jest to inicjatywa odgórna, forsowana przez władze uczelni pomimo braku akceptacji środowiska akademickiego.
Uroczystość została zaplanowana na 17 listopada bieżącego roku. Michnik ma zostać nagrodzony za "niezłomne propagowanie wartości demokratycznych i humanistycznych w kulturze i polityce polskiej".

W ocenie komentatorów, honorowanie przez uczelnie osób zaangażowanych w bieżący spór polityczny jest ryzykowne, gdyż stanowi silne poparcie dla poglądów prezentowanych przez nagradzanych. W ocenie wykładowców Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, decyzja władz tejuczelni o przyznaniu doktoratu honorowego Adamowi Michnikowi została podjęta wbrew woli większości osób obecnych na posiedzeniu Rady Wydziału Humanistycznego 9 lipca br., na którym wniosek ten został formalnie przegłosowany. "Tylko 36 osób, czyli 46,2 proc., zagłosowało na "tak", a pozostali (42 osoby - 53,8 proc.) albo wyrazili sprzeciw, wybierając "nie", albo wstrzymali się od głosu, lub też oddali głosy nieważne" - napisali w proteście nauczyciele akademiccy. Jak podkreślono, w czasie dyskusji dwie osoby ustosunkowały się krytycznie do propozycji, uzasadniając swoje stanowisko, jednak dalszą polemikę przerwano.W ocenie protestujących, wniosek o przyznanie doktoratu honoris causa Adamowi Michnikowi został zainicjowany "odgórnie". Świadczyć o tym ma fakt, iż pierwotnie pomysł ten podsunięto Instytutowi Filozofii i Socjologii, gdzie został odrzucony przez jego Radę. Wniosek przeszedł za drugim razem w Instytucie Politologii i Rada go zatwierdziła. Całe zamieszanie wokół sprawy
protestujący określają mianem "zainspirowanej jedności", na którą nie wyrażają zgody Sprzeciw został skierowany do władz uczelni m.in. poprzez media, a list w imieniu protestujących podpisali wykładowcy UP: prof. dr hab. Ryszard Kantor, dr hab. Henryka Kramarz, dr hab. Józef Misiek. Jak udało nam się ustalić, do wczoraj pod pismem zebranych zostało kilkadziesiąt podpisów pracowników Uniwersytetu Pedagogicznego. - Podpisy są nadal zbierane, wiem też , że chęć poparcia naszego stanowiska wyrażają absolwenci Uniwersytetu Pedagogicznego oraz emerytowani pracownicy uczelni - powiedziała nam Henryka Kramarz.

Honory dla Michnika budzą sprzeciw, gdyż nie ma on imponującego dorobku naukowego, a jego "twórczość" to publicystyka i aktywność w życiu politycznym. Także historyczna ocena podejmowanych przez niego działań nie jest jednoznaczna. Warto też pamiętać, że Michnik mocno wspierał m.in. Jana Tomasza Grossa i jego pseudonaukową książkę historyczną Tymczasem, jak poinformowała nas Iwona Tomasik, rzecznik prasowy UP, honorowy doktorat zostanie wręczony Michnikowi za "niezłomne propagowanie wartości demokratycznych i humanistycznych w kulturze i polityce polskiej".Sposób podjęcia decyzji o wyróżnieniu dla Adama Michnika budzi sprzeciw i zdziwienie nie tylko w murach UP. - Zawsze wydawało mi się, że w tak ważnych i delikatnych dla wspólnoty akademickiej sprawach, jak nadawanie doktoratu honoris causa, powinna obowiązywać zasada jeśli nie pełnej, to przynajmniej niemal pełnej zgodności, którą uzyskuje się w dyskretnych rozmowach przed zgłoszeniem wniosku kompetentnym do podejmowania decyzji organom uczelni. Inaczej może dochodzić do takich jak ta żenujących sytuacji - ocenił dr Jerzy Bukowski. W jego opinii, władze uczelni swoją decyzją już wywołały w środowisku akademickim spore kontrowersje, które z pewnością nie przyniosą chwały ani uczelni, ani jej nowemu doktorowi honoris causa. Warto pamiętać, że honorowy doktorat jest najwyższym wyróżnieniem przyznawanym przez uczelnie. Zwykle czyni się to w dowód uznania za wybitne zasługi w dziedzinie nauki i kultury oraz dla życia społecznego. Jak redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" wypada na tym polu?

- Pan Adam Michnik ma bardzo specyficzne podejście do demokracji. Analizując jego teksty i wypowiedzi, można odnieść wrażenie, że demokracja jest wówczas, gdy realizowana jest wizja jego środowiska. To dość wybiórcze podejście do wolności słowa, a wyrazem tego są liczne procesy wytoczone przez redaktora Michnika ludziom, którzy wchodzili z nim w polemikę. Tego rodzaju eksperymenty jak doktoraty honoris causa dla osób uczestniczących w bieżącym sporze politycznym są ryzykowne dla uczelni, które tego rodzaju inicjatywy podejmują, i świadczą o politycznych poglądach władz tych uczelni - stwierdził Jan Maria Jackowski, publicysta.Decyzji UP nie chciał wprost oceniać prof. Mieczysław Ryba, członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Podkreślił jednak, że uczelnia decydując się na taki krok, musiała brać pod uwagę, iż opowie się za liberalnym modelem życia publicznego, który prezentowany jest nie tylko przez Michnika, ale i silnie zaangażowaną ideologicznie "Gazetę Wyborczą".

- Adam Michnik propaguje pewną wizję współczesnej kultury opartą w dużym stopniu na bazie relatywistycznej. To przejawia się w jego podejściu do kluczowych kwestii moralnych we współczesnym świecie: począwszy od spraw fundamentalnych jak obrona życia, a skończywszy na religii w życiu publicznym. Wydaje się, że tego typu wyróżnienia stanowią wsparcie i uhonorowanie wizji życia publicznego, którą prezentuje pan Michnik i kojarzone z nim pismo - powiedział prof. Ryba.

Marcin Austyn


Stanowcze "NIE"!

Nadanie Adamowi Michnikowi tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie zostało zapowiedziane przez władze Uczelni na 17 listopada b.r.


Należy wyjaśnić, że decyzja przyznania tegoż doktoratu była n i e z g o d n a z wolą większości osób obecnych na posiedzeniu Rady Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Pedagogicznego w dniu 9 lipca b.r., na którym wniosek ten został formalnie przegłosowany. Jednakże tylko 36 osób, czyli 46,2 proc., zagłosowało "tak", a pozostali (42 osoby - 53,8 proc.) albo wyrazili sprzeciw, wybierając "nie", albo wstrzymali się od głosu lub też oddali głosy nieważne.

W czasie dyskusji dwie osoby ustosunkowały się krytycznie do propozycji, uzasadniając swoje stanowisko, ale dalszą dyskusję przerwano. Wniosek o przyznaniu tegoż doktoratu honoris causa zainicjowano "odgórnie". Najpierw pomysł podsunięto Instytutowi Filozofii i Socjologii, gdzie został o d r z u c o n y przez Radę tegoż Instytutu, a potem Instytutowi Politologii, którego Rada go zatwierdziła. Szacunek dla naszej Uczelni i protest przeciwko tak rozumianej "jedności" nakazują nam wyrazić stanowcze NIE i upublicznić to stanowisko.


Za wyrażających sprzeciw nauczycieli akademickich Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie :

- prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor
- dr hab. Henryka Kramarz, prof. UP

- dr hab. Józef Misiek, prof. UP

(Kolejne podpisy są sukcesywnie składane).

Nasz Dziennik,
2009-11-03

3 lis 2009

Państwo na drodze ku ruinie


Państwo prawie zawsze przeżywa jakieś mniejsze czy większe wstrząsy. Tak wartki jest prąd życia społeczno-politycznego. I to jest zrozumiałe. Ale my w Polsce przeżywamy wielkie wstrząsy głównie z winy rządzących.

Opinia publiczna zajęła się nimi dosyć intensywnie, ale uważam, że za płytko. Interesuje się chyba jedynie zjawiskami zewnętrznymi, nie sięga na ogół w głąb. W gruncie rzeczy dzisiejsze najdotkliwsze wstrząsy są powodowane przyjęciem przez odrodzoną Polskę nowej, nierozumnej i błędnej ideologii, a mianowicie liberalizmu.

Liberalizm bardzo zredukowany może być nawet twórczy, ale radykalny i powszechny, jak na Zachodzie, jest zgubny i prowadzi nieuchronnie do totalnej ruiny życia społecznego, politycznego, gospodarczego i duchowego.

Partia oszołomiona liberalizmem
Liberalizm zachodni wpłynął w Polsce już w latach 80. ubiegłego wieku niemal na wszystkie partie polityczne, ale całe swoje zło obnażył w rządzącej obecnej partii - Platformie Obywatelskiej. Głównym korzeniem PO był, jak pamiętamy, Kongres Liberalno-Demokratyczny, powstały w czerwcu 1990 r. w ścisłym kontakcie z liberalizmem zachodnim, postmarksistowskim, socjaldemokratycznym i zarazem neokapitalistycznym.

KLD nie nawiązał w niczym do tradycji polskich i chrześcijańskich. Przewodzili mu od początku: Janusz Lewandowski, Donald Tusk, Jan Krzysztof Bielecki (walczący z Prymasem Józefem Glempem), Andrzej Arendarski i inni. Po przegranych z kretesem wyborach w roku 1993 połączyli się oni z Unią Demokratyczną (późniejszą Unią Wolności). Przed wyborami, w 2001 r., gen. Gromosław Czempiński - jak sam niedawno wyznał - ważny człowiek służb wywiadowczych, utworzył wraz z Maciejem Płażyńskim, Andrzejem Olechowskim i Donaldem Tuskiem Platformę Obywatelską, czyli partię, która na mocy różnych sił miała przetworzyć Polskę narodową
i chrześcijańską na "obywatelską", liberalistyczną i europejską.

Założono przy tym, że niezorientowane społeczeństwo polskie da się odpowiednio ukształtować jak plastelinę przy pomocy mediów, propagandy, neutralizacji Kościoła, no i lobby żydowskiego.

Cele te zostały sformułowane przez Donalda Tuska we współpracy z Janem Krzysztofem Bieleckim jeszcze za czasów KLD i ogłoszone w TVP 24.10.1992 r. w postaci programu partii. Był on następujący:

1. Absolutnym prymatem w życiu społecznym jest całkowita wolność osobista bez żadnych skrępowań.

2. Podstawą życia społecznego jest własność tylko prywatna (stąd późniejsza idea, że wszelka własność społeczna i państwowa ma być "sprywatyzowana", czyli sprzedana przez rząd jakimkolwiek ludziom).

3. Motorem gospodarki ma być wolny rynek, który rozwiąże sam wszelkie problemy gospodarcze (a nawet i niektóre inne, np. kulturowe).

4. Rola państwa ma być zredukowana do minimum, jak później doprecyzowano, tylko do zbierania podatków, do podtrzymywania władzy zwycięzców i do chronienia życia bogatych.

5. Naród jest już kategorią martwą, podstawę stanowi społeczeństwo obywatelskie, czyli twór prawny, bez względu na jakiekolwiek różnice ludzkie.

6. Związki zawodowe mają być bardzo osłabione lub nawet rozwiązane, gdyż krępują wolny rynek i rozwój gospodarczy.

7. Ma być wprowadzone państwo prawa (XIX-wieczna koncepcja masońska), tzn. życia państwowego nie reguluje żywy człowiek, tradycja, etyka, lecz tylko stanowione prawo, które ma rozwiązywać wszystkie problemy.

8. Państwo ma być podzielone na regiony, możliwie autonomiczne, nie tylko
w gospodarce, ale nawet i w polityce zagranicznej.

9. Etyka "dotychczasowa", zwłaszcza katolicka, ma być stosowana wybiórczo lub
w ogóle usuwana z życia publicznego do prywatnego i ma podlegać ustawodawstwu świeckiemu.

W sumie, jak widzimy, jest to nowa groźna ideologia i zarazem utopia przybierająca cechy pseudoreligii. Cała tragedia w tym, że w Polsce tylko garstka ludzi zna tę ideologię PO, m.in. profesorowie: Stefan Kurowski, Bogusław Wolniewicz, Andrzej Zybertowicz, Artur Śliwiński, Stanisław Wójcik, Jerzy Żyżyński, Andrzej Nowak, Piotr Jaroszyński, Zbigniew Żmigrodzki, Zdzisław Krasnodębski i jeszcze inni, notabene raczej niedopuszczani do głosu w mediach.

Podobnie jest też grupa dziennikarzy, którzy wiedzą, o co chodzi. Ogół jakby nie rozumiał, w czym rzecz. Popiera się całą mocą PO jako jedyną szansę dla Polski.

Czynniki, które utworzyły tę partię, poniosły wielkie nakłady, żeby PO wygrała w roku 2005, ale nie udało się. Toteż w 2007 r. zostały zaangażowane wszystkie siły, polskie i obce, z zastosowaniem kamuflażu wobec katolików i patriotów i z użyciem złudnych technik, a nawet wielkich kłamstw wyborczych, i w rezultacie PO wygrała wybory.

Obecnie jednak, kiedy Platforma urosła w siłę i zaczęła się wyzwalać spod owych nielegalnych czynników, postanowiono ją upokorzyć, a jeśliby odmówiła posłuszeństwa, to nawet rozbić. I teraz dzieje się to na naszych oczach. Rozumiemy, dlaczego polskojęzyczne media zaczynają już po trosze atakować PO i samego Donalda Tuska.

Dziś wielu polityków i dziennikarzy oraz politologów postmarksistowskich, jakby nieświadomych sytuacji, uważa PO i PiS za partie bliźniacze, a przynajmniej obie za prawicowe. To jest błędne.

Wprawdzie z jednej strony PO w dużym stopniu zręcznie się kamufluje i idzie na kompromis wobec wyborców katolickich, a z drugiej także Prawo i Sprawiedliwość ulega w pewnym stopniu liberalizmowi zachodniemu i niestety, w większości nie poparło w swoim czasie katolickiej ochrony życia.

Jednak różnice są raczej podstawowe, głównie w tym, że PiS nawiązuje mocno do tradycji narodowej, patriotycznej, państwowej, socjalnej oraz klasycznej, polskiej i ogólnoludzkiej, w tym przede wszystkim nie odrzuca etyki i moralności chrześcijańskiej. W rezultacie nie da się obu tych partii zjednoczyć, choć chciałyby tego bardzo kierownicze czynniki zachodnie, dążące do pełnego zliberalizowania PiS.

Echa liberalizmu w aferach
Ostatnio bardziej świadomą częścią społeczeństwa wstrząsnęły afery: hazardowa, stoczniowa, podsłuchowa i w sprawie nacisku rządu na prokuraturę. Oczywiście, afer jest znacznie więcej, tylko że te zostały nagłośnione. Nie znaczy to, że korupcji nie było dawniej, jest ona tak stara jak ludzkość, zarówno w sensie przekupstwa, jak i sprzeniewierzenia się czystości stanowiska urzędniczego, ale trzeba przyznać, że u nas nasiliła się ona znacznie w Platformie i pod jej panowaniem. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim bardziej podatny klimat dla ogólnej korupcji stwarza ideologia liberalistyczna, co widzimy, niestety, i w licznych dziedzinach całej Unii Europejskiej. Otóż naczelną kategorią życia jest wolność rozumiana jako dowolność, nie funkcjonuje etyka, duchowa i religijna, osłabiona jest bardzo dyscyplina prawna i nie ma dostatecznej kontroli, bo państwo zanika, a instytucje kontrolne są tylko raczej dla propagandy przyzwoitości.

W aferze gier hazardowych, jeśli taka miała być, winę ponoszą nie tylko oskarżane osoby publiczne, ale także podmioty organizujące gry hazardowe lub/i losowe, ludzie stanowiący złe prawo i ogólna atmosfera amoralna. Jeśli, jak mówią, np. w 60-tysięcznym miasteczku powstaje paręset salonów gry i punktów "jednorękich bandytów", to jest to już choroba społeczna odpowiadająca ogólnej atmosferze liberalnej. Przecież gra hazardowa uzależnia jak alkohol, narkotyk czy rozpusta, a przede wszystkim jest okradaniem słabych, marzycieli i naiwnych; niekiedy gracz traci wszystko. Jest to grzech państwa. Jest to też zło na skalę całego państwa, bo w roku 2008 gry te ukradły ludziom ok. 17 mld złotych. Ponadto ośrodki tych gier wcześniej czy później wpadają w ręce potężnych mafii. Powiadają, że nie można tego ani zakazać, ani ograniczyć, bo będzie jak z prohibicją alkoholu czy papierosów. Może trochę tak, ale można to poddać pod ścisłą kontrolę i zminimalizować. Tylko że Platformę na to nie bardzo stać, bo ma być pełna wolność obywatela, a władza publiczna musi zanikać.

Bardzo podatny grunt pod korupcję urzędniczą stwarza sama struktura - błędna - partii

i Sejmu, przede wszystkim partia sejmowa jest, jak i w Ameryce - pseudodemokratyczna. Wystarczy kupić jednego czy paru baronów partii rządzącej i oni już nakażą odpowiednio głosować całej partii rządzącej, pod groźbą dyscypliny partyjnej. Na Zachodzie już dawno mówiono, że w Polsce można za 3 miliony dolarów kupić każdą ustawę w Sejmie. Nie mówię, że tak się działo, bo nie mam dowodów, ale w chorej demokracji, zwłaszcza przy usunięciu etyki z polityki, wszystko jest możliwe.

W każdym razie sytuacja jest u nas tragiczna. Rząd PO kieruje stronniczo wszystkimi służbami kontrolnymi: NIK, CBA, ABW, CBŚ, wywiadem i kontrwywiadem wojskowym, prokuraturą, policją itd. Tarcza antykorupcyjna przypomina hinduskie pojęcie "mai", czyli bytu pozornego, złudy. Toteż faktycznie, dochodzenie w sprawach afer i korupcji jest proste jak drut: jeśliby zawinił ktoś z rządu lub PO, to jest to tylko pomówienie ze strony PiS, a jeśliby ktoś dowodził prawdziwej winy, to będzie usunięty, jak Mariusz Kamiński, jeśli natomiast zarzuca się coś opozycji, to prawda, i taki ktoś jest karany z góry, bez rozprawy. Co więcej, jeśli opozycja bada, czy ktoś z koalicji nie popełnił przestępstwa, to właśnie on popełnia przestępstwo polityczne, a jeśli ktoś
z partii rządzącej odkrywa coś złego w opozycji, to dokonuje aktu sprawiedliwości apolitycznej. Również prezydentowi nie wolno tropić korupcji w sferach rządowych, bo jest to tylko niegodna agitacja wyborcza. Przy tym różne ataki pana premiera na prezydenta nie są agitacją wyborczą, lecz "ratowaniem Polski". Taka jest logika dzisiejszego liberalizmu.

Prostą konsekwencją tejże logiki jest cyrk z sejmową komisją śledczą. Oto ewentualnego przestępcę z obozu rządu i koalicji może przesłuchiwać i sądzić tylko grupa rządząca, która właśnie musi mieć w komisji większość. Jest to konsekwencja odrzucenia etyki ogólnoludzkiej. A jeśli ci z opozycji mieliby też coś badać, to najwyżej strukturę prawa, a nie fakty, jeśli fakty, to tylko z tego czasu; kiedy oni byli u władzy. Przewodniczącym komisji musi być szermierz słowa i propagandysta, oczywiście z koalicji. W rezultacie komisja ma udowodnić, że przestępstwa popełnia opozycja. Ponadto nowy szef CBA Paweł Wojtunik powiedział, że "członkom CBA nie mogą przeszkadzać poglądy religijne" ("Gazeta Wyborcza", 16.10.2009), co oznacza - ni mniej ni więcej, że członkami rządowego Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie mogą być katolicy i ludzie stosujący się do etyki katolickiej. Uważam, że właściwie nikt z opozycji nie powinien się poniżać poprzez przystąpienie do tak pomyślanej komisji. Obywatele polscy powinni zrozumieć, że w naszej polityce nie ma już zasad chrześcijańskich.

Najbardziej tragiczna jest sytuacja stoczni. Prawda, że odpowiedzialne za nią są wszystkie rządy, poczynając od rządu Mieczysława Rakowskiego, poza tym winne są po części także zarządy stoczni oraz załogi, które nie zrozumiały potrzeby przemian. Jednak ostatni rząd stał się rytualnym grabarzem Stoczni Szczecińskiej Nowej i Stoczni Gdynia, no i skazał na śmierć głodową Stocznię Gdańsk, pozostawiając jej tylko jedną pochylnię, a wreszcie chyba doprowadzając do ruiny Stocznię Marynarki Wojennej. Co się stało? Otóż nie jest winien żaden poszczególny minister, lecz całą winę ponosi błędne przyjęcie zasady liberalnej, iż każdy zakład ma być prywatny i państwo nie może mu pomagać, bo na rynku europejskim panuje prawo konkurencji.

Państwo nie może się mieszać do żadnej konkurencji. O życiu lub śmierci stoczni i stoczniowców decyduje jedna pani komisarz od spraw konkurencji w UE. I tak ponad 120 tys. robotników, licząc też kooperantów, znalazło się na bruku. Liberalny rząd słucha Brukseli jak Ewangelii. Państwa polskiego już prawie nie ma, jest tylko region nadwiślański. Tymczasem dla społeczeństwa taniej byłoby dopłacać do stoczni przez pewien czas, niż tworzyć dla tylu tysięcy ludzi nowe zakłady i nowe miejsca pracy. Rentowność wielkiego przemysłu liczy się przede wszystkim w całym bilansie krajowym, nie tylko osobno. Prawdziwy rząd powinien teraz odrodzić stocznie, wbrew jednej starszej pani z Brukseli.

Rządzącym zabrakło wiedzy, że po stoczni padną wszystkie zakłady kooperujące ze stoczniami, jak np. Zakłady Cegielskiego w Poznaniu produkujące tylko silniki dla statków. Rząd bardzo się zezłościł na demonstrację solidarnościową 23.10.2009 r., największą w tym mieście po roku 1956. I dziwne, że tak jak za komuny, ktoś nasłał na demonstrantów jakichś prowokatorów, żeby skompromitować robotników wołających o pracę i chleb w wolnej Polsce. Że jest to znów wina nierozumnego liberalizmu, świadczy dosadnie wypowiedź pewnego dyżurnego w TV profesora postkomunistycznego (Radosława Markowskiego), który dokładnie wyłożył doktrynę liberalną rządu. Przedstawia się ona następująco (TVP Info 23.10.2009): Strajk jest całkowitą winą robotników Cegielskiego. Nie znają oni nowych praw gospodarki liberalnej. Szczególnie związki zawodowe "Solidarność" błądzą, nie chcą ani się restrukturyzować, ani przejść do innych prac, ani pozwolić na zwolnienie większości robotników. Robotnikom polskim brakuje inicjatywy, pomysłów, zmysłu twórczości, wierzą w nieaktualne hasła narodowe i wolnościowe, zamiast przyjąć rzeczywistość unijną.

Jest to, jak widzimy, pogląd tragiczny. I paradoksalnie największą winę może ponosić ratyfikowanie 10.10.2009 roku traktatu lizbońskiego, który, gdy wejdzie w życie, całkowicie pozbawi nas podmiotowości.

"Państwo prawa" bez prawa
Największym złem liberalizmu jest, jak pisze Ojciec Święty Benedykt XVI, wyrzucenie z całości życia publicznego, także gospodarczego, zasad etycznych i moralnych ("Caritas in veritate", n. 33-42, Kraków 2009). Życiem publicznym rządzą wszędzie jakieś organizacje i grupy ponadpaństwowe, koncerny, kartele, rekiny gospodarczo-społeczne, układy tajnych służb, ponadpaństwowi oligarchowie. U nas padają całe gałęzie przemysłu, zakłady, działy produkcji, w wilczej konkurencji firm wygrywają zawsze firmy zagraniczne: niemieckie, szwedzkie, francuskie, rosyjskie, izraelskie i inne. Po prostu tamte otrzymują kredyty od swoich banków, polskie - raczej nie. Kiedy jest więc przetarg na budowę np. odcinka drogi na 400 mln dolarów, to polska firma nie może nawet do niego przystąpić. Albo rząd sprzedaje milion hektarów ziemi. Prawo pierwokupu mają pozornie polscy rolnicy, ale oni są biedni, więc kupują, ale jako tzw. słupy, czyli Polacy podstawieni przez jednostki zachodnie. Zdawało się, że rząd nie sprzeda wszystkich cukrowni, bo zawiązała się spółka Polski Cukier, ale Niemcy wykazali się sprytem i już na długo przedtem zaczęli płacić chłopom polskim za to, żeby nie uprawiali buraków cukrowych. Teraz chcą przejąć Polski Cukier i rząd to popiera, choć cukier już musimy sprowadzać. PSL nie spełnia tu odpowiedniej roli. Poza tym firmy zachodnie są bezwzględne wobec analogicznych firm polskich, np. w transporcie europejskim, stwarzają nam wymyślne utrudnienia. A naszego rządu jakby nie było, bo i według liberalizmu ma go nie być, zwłaszcza w gospodarce. Kolejne rządy niefrasobliwie nie uchwaliły odpowiednich ustaw własnościowych i już teraz sądy oddają bezprawnie po kolei Niemcom ich dawne własności, a Polaków, często wygnanych zza Buga, wyrzuca się na bruk. Rząd się bardzo chwali, że ma wyniki najlepsze w świecie, ale chyba idzie to po linii liberalnej ideologii, bo do naszego dorobku rocznego wlicza zyski firm zagranicznych, które w ubiegłym roku wyprowadziły z Polski ok. 100 mld zł, co do bilansu wchodzi jako nasze. Bilanse są u nas coraz lepsze, a ludziom żyje się coraz gorzej. Po prostu rządu prawie nie ma, są tylko "fighterzy" (bojownicy) z PiS, z tradycją polską. A tymczasem dług publiczny Polski wynosi już ok. 700 mld zł, a koszty jego obsługi wyniosą w roku 2009 ok. 32,8 mld złotych.

Służba zdrowia chwali się reformami, ale już wiele szpitali nie będzie przyjmowało chorych w listopadzie i grudniu, a w przyszłym roku budżet będzie jeszcze niższy, producenci leków, zwłaszcza zagraniczni, żerują na chorych i nie można temu zaradzić.

Słyszy się ciągle o wielkich aferach, malwersacjach, grabieżach, ale zupełnie cicho jest o zakończeniu dochodzeń: albo nie byli to winowajcy właściwi, albo była to tylko luka prawna, albo nic nie można powiedzieć, bo to "tajemnica śledztwa". I tak "państwo prawa" jest bez prawa.

Jest poważne podejrzenie, że liberałowie za przyzwoleniem rządu, a może postkomunistycznej "razwiedki", niszczą świadomie wszystkie po kolei gniazda tradycji patriotycznej i katolickiej, jak stocznie, Stalową Wolę, harcerstwo, instytucje patriotyczne, IPN, pomniki chwały polskiej, wydawnictwa dla Polaków na Wschodzie, instytuty patriotyczne za granicą i inne, nie mówiąc już o Radiu Maryja. Wolno wszystko, byle przeciwko tradycyjnej Polsce i Kościołowi, np. w sztuce i kulturze. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów zaskarżyło "cud eucharystyczny" w Sokółce, jakoby element mięśnia sercowego był wzięty przez duchownego od zabitego człowieka. Brzmi to niemal jak podanie Pana Jezusa do prokuratury za cud. Na tle antyreligijnym dochodzi w atmosferze liberalizmu do wielkich wariactw.

Niestety, podupada też bardzo życie duchowe i moralne społeczeństwa. Co tydzień na drogach ginie ok. 50 osób, a od 2 do 3 tysięcy zostaje rannych, rocznie zatrzymuje się ok. 200 tys. pijanych kierowców, a ilu pozostaje bezkarnych... W pierwszym półroczu 2009 roku było 60 napadów na banki. Ok. 90 proc. gimnazjalistów próbuje alkoholu. Oblicza się, że mamy już parę milionów alkoholików i coraz więcej narkomanów. Polacy są na pierwszym miejscu w Europie pod względem przemytu z zagranicy zwierząt i rzeczy niedozwolonych. Wszystko wolno, po co nam prawo! Mnożą się oszustwa nie tylko w polityce, ale niemal we wszystkich dziedzinach życia. Na przykład co do zwolnień chorobowych, to już w tym roku ZUS płaci 40 proc. więcej niż za cały rok 2008. Nie chce się już nawet wspominać o sytuacji w wielu dziedzinach sportowych. Jak wykazała prowokacja "Gazety Wyborczej", tysiące ludzi chciałyby nie odbywać studiów lub zdecydowałaby się na ogromnie skrócone, żeby tylko kupić magisterium. Nie ma żadnej pedagogii narodowej i państwowej nie tylko dla młodzieży, ale dla wszystkich. A Kościół jest spychany ze sceny państwowej i publicznej. Liberalny rząd tylko się raduje, że mamy już ok. 70-80 tys. milionerów i miliarderów ("Gazeta Wyborcza", 5.10.2009), choć rzesze nędzarzy są coraz liczniejsze. Zamiast do moralności, premier Donald Tusk nawołuje do "przyzwoitości" ("GW" 26.10.2009). Ale to i tak dużo, bo wielu luminarzy zachodnich chwali się publicznie tym, że nie zachowują moralności w rozumieniu chrześcijańskim i ogólnoludzkim.

Niezłe bywały szopki i za rządów PiS, w liberalnym "państwie prawa". Na przykład kiedyś w Drohiczynie lekarz Artur G. został oskarżony w majestacie prawa o przyjęcie 20 zł i 3 kg wieprzowiny od pacjenta wdzięcznego za szybką i życzliwą obsługę. Za to groziła mu kara 8 lat więzienia. Nie pisali, jak się skończyło. Tacy wielcy reformatorzy nie wiedzą, że podarunki za uleczenie były od tysięcy lat. Tylko w niektórych miastach-państwach na starożytnym Bliskim Wschodzie zdarzało się, że gdy lekarz nie wyleczył monarchy, to dostawał karę śmierci.

Albo państwo ma ciągle ochotę zlikwidować chrześcijańską działalność dobroczynną przez nakładanie na wszystko podatków, jakby ze złości. Chyba dwa lata temu 84-letnia mecenas Maria Sawicka z Łodzi otrzymała nagrodę 20 tys. zł i nie wiedziała, że według prawa powinna zapłacić z tego 4 tys. podatku. Pieniądze z nagrody rozdała potrzebującym i ubogim. W odpowiedzi skarbówka wysłała komornika, który zajął rentę pani Sawickiej. Otaczający ludzie musieli jej pomóc, żeby przeżyła. Ciśnie się podejrzenie, że tak z nią postąpiono okrutnie, dlatego że w swym życiu uratowała przed aborcją ok. 500 dzieci.

Podobnych spraw jest mnóstwo. Prawo bywa często błędnie wykładane i potem źle wprowadzane w życie, właśnie na sposób nieludzki. I tu trzeba by chyba, mówiąc krotochwilnie, "oskarżyć" media o umyślny antyfeminizm. Ilekroć bowiem podają informacje o jakimś błędnym i zbyt surowym wyroku sądowym, np. o odebraniu dziecka dobrym rodzicom, lub o jakiejś mylnej i bezwzględnej decyzji urzędniczej, to prawie zawsze na koniec pokazują, że ich autorami są przeważnie kobiety. A w "państwie prawa" nie ma ratunku przed błędnymi aktami prawnymi.

Jakże trudno jest przełamać złą opinię społeczną i utrwaloną, choć błędną, mentalność. Na przykład mogliby zrobić dla nas dużo dobrego mądrzy i szlachetni Żydzi, gdyby nie wroga nam komunistyczna propaganda. Tymczasem taki szanowany i poważany przez nas rabin warszawski pan Schudrich zaatakował 15.10.2009 r. na KUL oddanego Żydom całą duszą ks. prof. Ryszarda Rubinkiewicza, kielczanina z urodzenia, jakoby pogrom kielecki z 1946 roku był spontanicznym dziełem ziomków profesora. Tyle razy wyjaśniano, że od początku była to prowokacja sowieckiego NKWD przy współudziale komunistów polskich, a także i żydowskich, w celach politycznych, żeby pokazać światu, że Polska nie może funkcjonować bez okupacji sowieckiej, bo morduje Żydów, podobnie jak Niemcy. Jaka krzywda dla nas, że pan rabin wygłasza taki pogląd wobec setek Żydów, w tym i rabinów przybywających do Polski. I nie da się przekonać nawet swoim największym przyjaciołom. Często pytamy, dlaczego Żydzi są takimi wielkimi apologetami Sowietów w Polsce. Dziwne też, że zarówno Żydzi brytyjscy, jak i francuscy wychwalają do dziś Związek Sowiecki i nie widzą w nim nic złego. Przecież Polska odrodzona w latach 1918-1939 przyjęła jeszcze 600 tys. nowych Żydów z Niemiec i Rosji sowieckiej. Żydzi należeli w Polsce do wiodącego nurtu inteligencji. Tymczasem teraz przyjaźnią się z Niemcami, których ojcowie mordowali okrutnie ich przodków, z kolei atakują ciągle Polaków, którzy ich przyjmowali jak braci. Kto spowodował taki stan umysłów?

Myślę skromnie, że zamiast ratyfikować traktat lizboński, co się stało niestety 10.10.2009 r., i to bez ustalenia specjalnych zabezpieczeń, należy raczej ratować życie Polski i powołać nowy rząd fachowców. Anioł państwa polskiego ostrzegł pana prezydenta, bo pierwsze pióro odmówiło posłuszeństwa. Może to być znak, że kiedyś odmówi posłuszeństwa państwu europejskiemu całe przebudzone społeczeństwo polskie

Ks. prof. Czesław S. Bartnik

PROJEKT BLUE BEAM - (Projekt Niebieskiego Promienia)



PROJEKT BLUE BEAM - (Projekt Niebieskiego Promienia)

Istnieje ciekawa konspiracyjno-spiskowa teoria, że w połowie lat 90' wokół firmy INTEL, w środowiskach wojskowych, informatycznych i naukowych opracowano Projekt BLUE BEAM. Rząd USA lub precyzując tzw. rząd cieni (w skład którego wchodzą wybrani wysocy rangą urzędnicy i wojskowi) stworzył broń, która nie tyle jest groźna dla ludzkiej fizyczności, ale stanowi zagrożenie dla ludzkiego umysłu. Projekt BLUE BEAM stanowi jeden z programów, który może mieć poważny wpływ na wartości moralne konkretnej osoby i na jej zdrowie psychiczne.



Projekt BLUE BEAM jest specjalnym programem, który jest powiązany z innym programem HAARP prowadzonym na Alasce. HAARP jest programem, który w dużym uproszczeniu wystrzeliwuje wiązki wysokoenergetyczne (technologia Nikoli Tesli), które dosłownie doprowadzają do zagotowania wyższych warstw naszej atmosfery. Jednym z wielu możliwych zastosowań tej technologi jest zdolność do projekcji obrazów w olbrzymiej skali na niebie. Projekt BLUE BEAM ma być programem wykorzystującym obrazy o charakterze religijnym do stworzenia holograficznej prezentacji na niewyobrażalną wręcz skalę. Forma holografii przypominać może telewizję dostarczającą wrażeń wizualnych, bez potrzeby wykorzystywania jakiegokolwiek odbiornika tak, iż każdy może wziąć udział w "przedstawieniu".

To co zdumiewa bardziej to fakt, że technika ta ma wykorzystywać sygnały, które mają bezpośredni wpływ na ludzki umysł w taki sposób, że nawet osoby niewidome będą mogły "zobaczyć" hologram.

Czyż nie brzmi to jak szaleństwo? Ale to jeszcze nie wszystko. W ramach projektu BLUE BEAM możliwe ma być przesyłanie dźwięku prosto do głowy człowieka, w procesie, w którym nasze uszy nie biorą udziału. Dźwięk ma docierać bezpośrednio do mózgu w postaci impulsów elektrycznych. Przy wykorzystaniu super komputerów i technologii satelitarnej, program ten pozwoli na interakcję z ludzkim umysłem na olbrzymią skalę sprawiając, że ludzie usłyszą w sobie "głos Boga" i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie. Teraz brzmi to jak zupełna niedorzeczność...

Neurofonia

Tematyka neurofonii jest obecnie mało znana, choć zjawisko to udokumentowano a sam proces opatentowano już w roku 1968. Neurofonia pozwala na wykorzystanie zupełnie innego kanału w procesie dostarczania informacji do ludzkiego mózgu. Znane nam zjawisko słuchu polega na stymulacji ucha środkowego poprzez wibracje. Kiedy głos dociera do ucha środkowego wibracje zamieniane są na impulsy nerwowe przy wykorzystaniu tzw. narządu Cortiego. Impulsy te docierają następnie do ośrodka nerwowego w naszym mózgu, który odpowiada za słuch. Tak w skrócie wygląda proces "odbierania fal dźwiękowych". Neurofonia pomija ten kanał całkowicie.

W 1958 roku, Dr. Flanagan - ówcześnie w wieku 14 lat, wynalazł transmiter radiowy, który wykorzystywał ludzki mózg jako odbiornik. Urządzenie transmitowało sygnały akustyczne prosto do mózgu - przesyłając fale radiowe z pominięciem normalnej drogi tj. ucha środkowego. Kiedy Dr. Flanagan chciał opatentować swoje urządzenie odmówiono mu, uznając wynalazek za przeczący znanej nauce. Mimo to, Dr. Flanagan walczył o swoje prawo do patentu i udało mu się to kilkanaście lat później. W drodze do patentu, magazyn LIFE opublikował obszerny artykuł na temat Neurofonu (tak nazwano urządzenie) nazywając wtedy Flanagan'a jednym z dziesięciu największych naukowców Stanów Zjednoczonych. W ostatecznym kroku desperacji Flanagan zademonstrował publicznie działanie swojego urządzenia. Głuchy mężczyzna po raz pierwszy od 15 lat usłyszał muzykę, co doprowadziło go do łez - patent w końcu został przyznany. Patent Neurofonu nosi numer 3,393,279 i pochodzi z dnia 16 lica 1968 roku. [Szczegółowe informacje o wynalazku można znaleźć na stronie: [http://www.netti.fi/~makako/mind/neurop.htm]]

Zjawisko channelingu

Istnieje także pewna teoria alternatywna wobec zjawiska tzw. channelingu, którą warto bez wątpienia rozważyć. Zanotowano, że w ostatnich latach wzrasta liczba tzw. channelingowców tj. osób, które rzekomo potrafią odbierać przekazy od innych (czy to fizycznych czy niefizycznych) bytów. Osobliwym jest fakt, jak podobne do siebie są wszystkie te przekazy i o czym tak naprawdę traktują. Możemy zadać sobie pytanie - czy może istnieć jedno źródło tych wszystkich przekazów? Czy przekazy te mają konkretny cel? Skąd pochodzą? Możemy zrobić pewien eksperyment myślowy - czy znany nam wszystkim projekt CHEOPS może mieć coś wspólnego z I krokiem projektu BLUE BEAM?

To prawda, pomysł wydaje się szalony i wielce nierealistyczny, ale może też z tego względu warto przyjrzeć mu się bliżej. Miejmy tylko nadzieję, że projekt BLUE BEAM jest niczym więcej jak tylko kampanią dezinformacji. Jeśli nie, to wizja jednego światowego porządku jest bliższa niż może nam się wydawać...

Projekt BLUE BEAM prowadzony przez NASA ma składać się z 4 głównych części, których realizacja ma ostatecznie doprowadzić do wprowadzenia nowej globalnej religii New Age z jednym globalnym przywódcą. Należy pamiętać, że religia New Age leży u podstaw nowego światowego porządku. Bez globalnej religii dyktatura nie jest możliwa. Bez uniwersalnej wiary, nowy porządek świata nigdy nie nastąpi, to dlatego projekt BLUE BEAM ma być tak ważnym projektem, skrywanym w całości aż do chwili, w której duża część informacji przeciekła do globalnej sieci.



Źródło: [http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=16020]