9 gru 2014

"Ministerstwo Prawdy" - przestrzega !


"Zbliża się 13 grudnia. Kaczyński zwiera szeregi i zarządził powszechną mobilizację swoich leśnych i miejskich band. W grudniową noc ruszą one na Warszawę, aby przeprowadzić planowaną od dawna noc długich dziobów. Na szczęście rewolucyjną czujność zachował tow. Stefan Niesiołowski, który szczerze, prosto, po partyjnemu powiedział w Faktach po Faktach: "To podpalanie Polski". Natomiast aktyw dziennikarski w postaci ob. Justyny Pochanke w prostych słowach zaapelował do mas robotniczych: "Trzeba być sprawnym strażakiem!"

Na szczęście lud pracujący miast i WSI nie śpi! Nie śpi również Partia, która już poczyniła kroki by najazd kaczystów na Warszawę nigdy się nie powtórzył. Oto w pierwszych dniach listopada prezydent Warszawy tow. Gronkiewicz-Waltz podpisała specjalny list intencyjny z władzami PKP, który pozwoli na cztery lata wprowadzić na terenie całej stolicy stan remontu kolejowego. Dworce Zachodni, Centralny i Wschodni zostaną zamknięte, a pasażerowie będą kierowani na dworzec w Gdańsku. Kaczyzm ani nie przejdzie, ani nie przejedzie! Lud Warszawy już zaciera ręce z radości. Ale Partia jest skromna, dlatego też z tak dobrą nowiną media Polski Ludowej czekały do zakończenia wyborów. By żyło się lepiej! By żyło się lepiej wszystkim!"

źródło : https://www.youtube.com/watch?v=Z3MucgbrJbk

Po tej sporej dawce humoru czas powrócić do sedna sprawy a mianowicie chciałbym od siebie dodać słów kilka uzasadnienia , dlaczego pomimo możliwości skorzystania z darmowego przejazdu do W-wy , tym razem z takowego nie skorzystam . Nie wybieram się na wspomniany marsz z uwagi na okoliczności poprzedzające zapowiadane wydarzenie . Mam na myśli cały ten (cyrk) żenujący spektakl medialny związany z wyborami samorządowymi w którym prócz PKW uczestniczyły po części niemalże wszystkie partie polityczne biorące udział w wyborach . Tak prorządowe jak i opozycyjne . Bo jak inaczej można by potraktować uczestnictwo w II turze głosowań wiedząc wcześniej o lawinowo napływających zgłoszeniach niemalże z całego kraju , informujących , delikatnie powiedziawszy, o wszelkich możliwych nieprawidłowościach zaobserwowanych podczas I tury wyborów począwszy od komisji wyborczych aż po samą PKW . Doskonale ujęła to Ewa Stankiewicz w publikacji /tutaj/ , która była zarazem polemiką do wcześniej zamieszczonego tekstu autorstwa red. Joanny Lichockiej /tutaj/. Naprawdę warto przeczytać oba teksty , chociażby po to by dowiedzieć się niejako z pierwszej ręki o co toczy się spór , tym razem po prawej stronie sceny politycznej . Z udziałem także i blogosfery .

Oto fragment tekstu zaczerpnięty z polemicznego artykułu autorstwa pani Ewy Stankiewicz :
"Tak samo teraz powziąwszy wiedzę na temat fałszerstw wyborczych oraz całkowitej bierności prezydenta Polski odpowiedzialnego za nominacje sędziów PKW uważałam, że trzeba krzyczeć. Tak właśnie: krzyczeć. Jeszcze parę lat temu można było spokojnie dyskutować, polemizować… Nasz pokojowy protest był słabym wołaniem na alarm wobec gigantycznego zagrożenia państwa. To jest moja subiektywna ocena z którą nie musisz się zgadzać, ale postaram się przytoczyć argumenty. Na podstawie wiedzy którą zgromadziłam przez ostatnie lata zajmując się tematyką fałszerstw wyborczych mogę powiedzieć że:

1. W Polsce wybory fałszuje się od lat.

2. Jest przyzwolenie sądów na fałszerstwa wyborcze. Tylko znikomy procent ewidentnych fałszerstw trafia na wokandę sądową, a już tylko promil z nich kończy się wyrokami skazującymi zawsze bardzo łagodnymi i uznającymi niezgodnie z prawdą że fałszerstwo to nie miało wpływu na wynik wyborów.

3. Wybory fałszuje się na dwóch poziomach. Na poziomie lokali wyborczych na wiele sposobów, najczęściej poprzez zaufane komisje, unieważnianie lub “dosypywanie” głosów, czy też najprościej poprzez nieuczciwe sortowanie głosów. Jednak ostateczne wyniki wyborów są kształtowane za pomocą fałszerstw na poziomie systemu komputerowego, który jest całkowicie poza kontrolą społeczną i w rzeczywistości całkowicie poza możliwością weryfikacji ze stanem faktycznym, czyli z kartami do głosowania.

4. W praktyce nie ma najmniejszych szans, by porównać głosy na papierze z wynikami systemu komputerowego. W skali kraju nigdy to się jeszcze nie zdarzyło, choćby ze względu na konieczność zgody sądu (niemal zawsze odmowa) aby zgromadzić w jednym miejscu karty do głosowania z poszczególnych regionów. Karty są niszczone po 30 dniach.

5. Nikt nie prowadzi poważnej centralnej bazy fałszerstw wyborczych (wiem co mówię, szukałam również w partiach opozycyjnych)
"

/źródło : "http://wpolityce.pl/polityka/225020-ciesze-sie-ze-jestescie-normalni-ja-uwazam-ze-juz-trzeba-krzyczec-polemika-z-joanna-lichocka"/

Czy po tych powyżej zacytowanych a trudnych do obalenia stwierdzeniach należy w dalszym ciągu szukać rozwiązań na drodze konsensusu z tą nieprzebierającą w iście zbójeckich środkach władzą , która to uczyni niemalże wszystko by za wszelką cenę w dalszym ciągu móc utrzymać się przy "korycie" .

"musztarda po obiedzie" ...

W moim odczuciu ów wspomniany marsz miałby sens jedynie wówczas gdyby odbył się w ramach protestu tuż po zmanipulowaniu I-ej tury wyborów . Byłby to przejaw sprzeciwu obywatelskiego przeciwko łamaniu zasad demokracji. Wówczas to należało wykorzystać wzburzenie szerokich mas społecznych gdy była po temu stosowna pora a nie w miesiąc po zdarzeniu jak już przysłowiowa para uszła spod "gotującego" się kotła a miejsce dawnego uzasadnionego wzburzenia wypełniła frustracja , gorycz bądź zniechęcenie do jakichkolwiek dalszych działań w tym kierunku. Mówiąc wprost: źle dobrane lekarstwo podane w dodatku nie w porę , miast zwalczać potencjalną chorobę , poczyni jedynie szkody i spustoszenie w organizmie ciężko chorego pacjenta. I oby tylko na tym się to skończyło. Ten obecnie zapowiadany (a mocno spóźniony) marsz , to dla mnie taka właśnie przysłowiowa "musztarda po obiedzie" ...


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

2 gru 2014

NIe możemy zrezygnować z naszych praw do Polski - jesteśmy to winni potomnym !


Witold Gadowski blog "Dziennik chuligana"

Zanim nastąpi najazd na Warszawę /-przedruk/

30.11.2014

Wierzcie mi – nadeszła pora aby wstać z foteli i ruszyć na spotkania z innymi Polakami. Polska jest w opresji, ale my żyjemy!

Dwie rzeczy, które napiszę, wydadzą się Wam pewnie lekko szokujące, ale takie wrażenie pojawi się tylko na pierwszy rzut oka. Potem – jak się chwilę zastanowicie – dojdziecie do wniosku, że to brzmi całkiem rozsądnie. Naturalnie rozsądek wraca jednak, gdy oskrobiemy się ze stereotypów, celowo rozpowszechnianych przez polskojęzyczne środki masowego przekazu. Polskojęzyczne, lecz nie polskie. A więc posłuchajcie o wojnie z obcymi i potrzebie Konfederacji.

Po pierwsze zatem nie toczy się – i nigdy nie toczyła - żadna „wojna polsko – polska”. To wygodny wymysł propagandy spod znaku Michnika i tvn. Chcą, w ten sposób ukryć się, zasłonić się jakąś tam, wydumaną przez siebie „polskością”. „Wojna polsko – polska” brzmi tak samo wiarygodnie jak inny – zapomniany już nieco – bon mot Michnika: „polowanie na czarownice”.

W naszym kraju, od czasu zamiany PRL na państwo bezpieki zwane Trzecią RP, toczy się fundamentalny spór Polaków z obcymi. Nie „wojna polsko – polska” jak chcieliby Urban do spółki z Walterem i Michnikiem (desperackie szukanie alibi dla własnego pochodzenia i przeszłości), a spór z obcymi. Oczywiście do obcych dołączają masowo kolaboranci, ale Polacy kolaborujący z obcymi sami wyłączają się poza obręb tego, co nazywamy Polską Wspólnotą. Konflikt zainicjowali potomkowie nawiezionych tu po 1945 roku sowietów, którzy wraz z sowieckimi oficerami – mordercami usiłowali całkowicie skolonizować polski żywioł. Dziś dzieci i wnuki sowietów i prosowieckich kolaborantów usiłują zakrzyczeć Polaków. Jak kukułcze potomstwo usiłują nas wypchać z naszego gniazda.

W 1944 roku rozpoczęła się wojna Polaków z sowietami o wolność. Trwała aż do śmierci „Lalka”. To nie była żadna „wojna domowa”, jak chciałby to Michnik z majorem Baumanem i towarzyszem Walterem. To była wojna o zachowanie niepodległości, wolności i godności. Tą wojnę nasi przodkowie przegrali i nastąpił okres jawnej okupacji Polski przez sowietów i sowieckich kolaborantów. Zdrajcy, którzy należeli do PZPR, okupowali Polskę, niszczyli jej elity. To nie byli Polacy – to byli sowieci mniejszej wartości (tak spoglądano na nich z Kremla). Trzecia RP, stała się sprytną mutacją PRL – u, stworzono system, dzięki któremu umożliwiono czerwonym zdrajcom doszczętne okradzenie rdzennych Polaków.

Dziś „polski kapitał” znów ma sowiecki pysk. Do tego dołączyli zdrajcy wysługujący się dziś każdemu, kto więcej zapłaci i oto mamy pełny obraz „polskich elit”. Największej w naszych dziejach operacji socjotechnicznej, w której prawdziwe pojęcia oderwano od ich znaczeń i zaprzęgnięto je w służbę manipulacji towarzyszyła kradzież stulecia. Pezetperowcy wymienili czerwone legitymacje na książeczki czekowe, a służby specjalne – suchą stopą – przeszły do Trzeciej RP i rządzą nią do dziś Polakom odebrano media, finanse, przemysł, teraz odbiera się im fizycznie ziemię.

Polacy zmuszani są znów do emigracji, tak aby pozostawione przez nich miejsca do reszty „zagospodarowało” plemię które wylęgło się z jaj zdrajców i Rosjan. Polakom odbiera się dziś ich kulturę, na jej miejsce promując żałosne rozważania byłych zdrajców i ich środowisk. W sytuacji trudnej już do zniesienia opresji okradziono Polaków także z namiastek demokracji. Tu mają (pewnie niedługo pod konstytucyjnym znów przymusem) rządzić ci, którzy zawłaszczyli nasze pieniądze.

Teraz na powrót obowiązują swoiste „punkty za pochodzenie”. Jeśli pochodzisz z sowieckiej rodziny, lub rodziny kolaborantów, to jakoś znajdziesz (dzięki znajomościom) pracę, jeśli jesteś młodym Polakiem, to czeka cię jedynie emigracja. Tu kukułcze plemię (w wypadku PSL, nawet nie dbające o pozory) nie da ci najmniejszej szansy. Dlaczego? Bo nawet nieświadomie jesteś dla nich wyrzutem sumienia. Jesteś żywym świadectwem na to, że Polskość jednak przetrwała, że się broni.

W sytuacji, gdy ostatecznie zostaliśmy pozbawieni wszelkich złudzeń, odzywają się głosy, aby wyjść na ulicę, porwać się na jakiś desperacki czyn. Głosy takie proponują rewolucyjna logikę – uderzymy w system i jego przedstawicieli... a potem się zobaczy. Polacy nigdy nie byli rewolucjonistami (wyjąwszy takie wyrzutki jak Dzierżyński), obca jest nam tradycja ślepego niszczenia i królobójstwa.

My, świadomi Polacy, wierzymy w coś zupełnie innego – w siłę skonfederowanych stanów! Nam dziś potrzeba Konfederacji Narodu, działania będącego odruchem samoobrony naszej wspólnoty, wobec potęgującego się zagrożenia ze strony zdrajców, kolaborantów i obcych.

Konfederacja wolnych obywateli musi działać tak jak działał sejm konfederacyjny, który dzięki „węzłowi konfederacyjnemu” uchwalał ważne ustawy większością głosów, znosząc możliwość zrywania obrad przez przepłaconych zdrajców.

Potrzeba nam dziś zawiązania konfederacji, zaprzysiężenia jej członków i uchwalenia programu odbudowy Ojczyzny. To najbardziej palące zadanie, jakie stoi przed wolnymi Polakami. Musimy przestać oglądać się na zdegenerowany świat „polskiej polityki”, przestać mieć złudzenia, że w ramach obecnego systemu, zdołamy wywalczyć dla siebie jakiś obszar Polskości. To się nie powiedzie, zdrajcy, kolaboranci i obcy mają w rękach wszelkie narzędzia, mają też poparcie obcych mocarstw, które zainteresowane są jedynie tym, aby na obszarze Polski panował względny spokój.

Nikt nie wstawi się za Polską, jeśli nie uczynią tego sami Polacy. Konfederacja Narodu musi stać się dynamiczną elitą Polskości i pchnąć nasz żywioł do działania, wyrwać go z wygodnego dla zdrajców marazmu. Ich nie jest jeszcze tak wielu. Rządzą często dzięki wirtualnemu sterroryzowaniu naszej świadomości przez media. Konfederacja musi nas poderwać do rozumnego działania, a jeśli na końcu tej drogi ma być Wielki Zajazd na Warszawę, to przecież się nie cofniemy. Wierzcie mi – nadeszła pora aby wstać z foteli i ruszyć na spotkania z innymi Polakami. Polska jest w opresji, ale my żyjemy!


Witold Gadowski

źródło : http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik-chuligana/zanim-nastapi-najazd-na-warszawe,12352730028#ixzz3KduZZUp9


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

15 lis 2014

Wyścig szczurów (A.D. 2014) ,,,


Godziny pozostały do startu w wyścigu o miejsce przy "korycie". Czas ogłupiania wyborcy upłynął o północy dnia wczorajszego. Rozpoczęło się nerwowe odliczanie pozostałych godzin do chwili otwarcia lokali wyborczych w całym kraju . Wybory odbędą się w niedzielę 16-tego listopada w godzinach od 7.00 do 21.00. Nie wykluczone że konieczna będzie "dogrywka" czyli II-tura w dwa tygodnie po tym głosowaniu ,,,

Także będzie się działo :-))

Jak wspominał jakiś czas temu red.Stanisław Michalkiewicz w związku z którymiś tam wyborami w Polsce , sprawa dotyczyła tzw."obietnic wyborczych" składanych z tej okazji przez startujących w tym wyścigu , że wyborcy i tak mają wielkie szczęście że większość z tych "chorych urojeń i utopijnych koncepcji" nigdy nie doczeka się swojej realizacji ,,,
W pełni podzielam zdanie pana redaktora ,,,
Wcześniej jednak warto upewnić się , że w pełni rozumiemy zjawisko zwane "demokracją" .Zatem posłuchajmy co w tym temacie ma do powiedzenia znawca tej materii , były wykładowca akademicki ( Uniw.Warszawski ) , sam Pan prof. Wolniewicz ...

Demokracja , liberalna czy Obywatelska ,,,?
Demokracja liberalna jest oparta na etatyzmie . Etatyzm zaś to wszechwładza urzędnika .
Demokracja liberalna jest wg. słów pana prof. Wolniewicza , sama w sobie - zaprzeczeniem demokracji Obywatelskiej zwanej też Republikańską...
I właśnie o różnicach charakteryzujących oba te systemy demokratyczne możemy posłuchać na zaprezentowanym poniżej wykładzie dotyczącym stricte : tego właśnie zagadnienia ...



Toteż , mniej czy bardziej świadomi otaczającej nas rzeczywistości czyńmy to co rozum i serce nam podpowie...


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

6 lis 2014

I ja też, tego "badziewia" (III RP) - mam Dość.!



Film opublikował:
Basti RapChannel

Drugi klip promujący płytę Bastiego "Mowa Nienawiści", która ukaże się w listopadzie 2014 roku nakładem wydawnictwa Magna Polonia.

W klipie do utworu "Mam Już Dość" wykorzystano fragment materiału telewizyjnego ze stacji TVN24 (http://www.tvn24.pl/)

http://www.youtube.com/watch?v=CB7kfQ1_YVA#t=178
https://www.facebook.com/BastiHollylodz


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

10 sie 2014

DEKLARACJA NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI, AD 2014.



Czerpiąc wzorce z Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki oświadczamy:

Ilekroć wskutek biegu wypadków koniecznym się staje dla jakiegoś Narodu, by zrzucił jarzmo i zajął wśród potęg ziemskich oddzielne i równorzędne stanowisko, do którego upoważniają go prawa natury i jej Bóg, to właściwy respekt wymaga, aby Naród ten podał powody, które zmusiły go do naprawy państwa czyli w tym wypadku Naszej Rzeczpospolitej.

Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa. Roztropność, rzecz jasna, będzie dyktowała, że rządu trwałego nie należy zmieniać dla przyczyn błahych i przemijających, doświadczenie zaś wykazało też, że ludzie wolą raczej ścierpieć wszelkie zło, które jest do zniesienia, aniżeli prostować swoje ścieżki przez unicestwienie form, do których są przyzwyczajeni. Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa.

Taką właśnie cierpliwość wykazał Naród polski, lecz taka właśnie konieczność zmusza go teraz do zmiany dotychczasowego sposobu rządzenia. Historia rządów i systemów okresu PRL i III RP to historia stale powtarzających się krzywd i uzurpacji, które wszystkie miały na celu ustanowienie absolutnej tyranii nad naszą Ojczyzną. Bezstronnemu światu udowodnią to przedstawione fakty:
- Postępująca degradacja państwa, poprzez służenie obcym interesom, niszczenie tradycji narodowej, więzów społecznych, gospodarki, finansów, wszystkich gałęzi przemysłu, obronności, edukacji, kultury, ochrony zdrowia, ubezpieczeń społecznych, wyprzedaż ziemi, prowadzi do eksterminacji Narodu i likwidacji Polski.
- Obywatele nie mają wpływu na wybór klasy politycznej. Od lat trwa karuzela klik resortowych, partyjnych i biznesowych. Doprowadziło to do zabetonowania sceny politycznej. Brak rozdziału między władzą wykonawczą a ustawodawczą, czyli ministrowie są jednocześnie posłami - uniemożliwia obywatelom wpływanie na stanowienie prawa. Nie ma społecznej kontroli władzy.
- Dyspozycyjny i skorumpowany wymiar sprawiedliwości, administracja państwowa i samorządowa powodują, że uczciwy obywatel ciągle jest bezbronną ofiarą tych systemów.
- Stworzono dogodne warunki dla obcego kapitału, natomiast polscy przedsiębiorcy pozostają dyskryminowani. Likwidowanie stoczni, kopalń, hut, cukrowni, zakładów włókienniczych, chemicznych, przemysłu maszynowego i zbrojeniowego zmusiło miliony obywateli - szczególnie młodzieży do emigracji, co doprowadza do zapaści demograficznej.
- Prywatyzacja i likwidacja szpitali, ograniczanie dostępu do lekarzy, badań, operacji, opieki społecznej dla niepełnosprawnych, ludzi starszych, chromych przyspiesza wymieranie Narodu Polskiego.
- Wyprzedaż banków, celowe zadłużanie państwa i zakusy likwidacji polskiej waluty, czynione świadomie, są potwierdzeniem zniewolenia ukierunkowanego na utratę suwerenności państwa. Jakiekolwiek zyski obcego kapitału są transferowane za granicę. Zwalnianie z podatków przedsiębiorstw zagranicznych jest ich dofinansowywaniem - czyli okradaniem obywateli.
- Ograniczanie nauki, historii, literatury prowadzi do utraty tożsamości Narodowej, a przedmiotów ścisłych do zapaści cywilizacyjnej. Wprowadzanie obcych ideologii jest celowym zabiegiem rozbijania rodzin i służy degeneracji człowieczeństwa, mającym wychować niewolnika - konsumenta. Preferowanie subkultury chamstwa spowodowało jego dominację w życiu publicznym czego przykładem jest słownictwo zaprzańców z PRL i III RP.
- Media przestały spełniać swoje funkcje edukacyjne, informacyjne, kulturowe, stając się narzędziem manipulacji, dezinformacji, a wręcz ogłupiania Narodu. Za pomocą wszelkich sposobów systemy te używają sprawdzonej metody skłócania Narodu stosując starą zasadę "dziel i rządź".
W każdej fazie naszego uciemiężenia składaliśmy w jak najpokorniejszy sposób prośby o naprawianie krzywd naszych. Jedyną odpowiedzią na nasze protesty i petycje są zwykle ponowne krzywdy. Rządy, których tyrański charakter widać wyraźnie poprzez każdy z tych aktów, nie godne są, aby być władcami wolnego Narodu.

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat przypominaliśmy im o okolicznościach, w jakich żyliśmy i odwoływaliśmy się do ich wrodzonej sprawiedliwości i wielkoduszności i zaklinaliśmy ich na węzły naszego pokrewieństwa, aby potępili i naprawili te nieprawości, które nieuchronnie muszą przerwać istniejący między nami związek i stosunki wzajemne. Jednakże oni również głusi byli na głos sprawiedliwości i pobratymstwa. Dlatego musimy pogodzić się z koniecznością naszego odseparowania się od nich i traktowania ich jako wrogów.

Dlatego odwołując się do Narodu Polskiego, uroczyście ogłaszamy i oświadczamy w imieniu wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce i Polaków rozsianych po świecie, że mają słuszne prawo być wolnym i niepodległym Narodem; że zwolnieni są oni z wszelkich zobowiązań wobec targowiczan i że wszelkie powiązania polityczne między nami a PRL-em i III RP są i powinny być całkowicie zniesione oraz, że jako wolny i niepodległy Naród mamy pełne prawo wypowiadania wojny, zawierania pokoju, wstępowania w sojusze, nawiązywania stosunków handlowych i czynienia wszystkiego, do czego mają prawo państwa niezależne.

Wszelkie stosunki społeczne w Naszej Ojczyźnie winny opierać się na prawie naturalnym i Dekalogu. Na naszych sztandarach od wieków króluje

BÓG, HONOR i OJCZYZNA.


Zobowiązujemy się jeden przed drugim naszym życiem, naszymi posiadłościami i świętym naszym honorem do podtrzymania niniejszej Deklaracji, mając niezłomną wiarę w pomoc Boskiej Opatrzności, bo warto być POLAKIEM.

zz

NSRSP N.D.B.

________________________________________

Naprawdę warto tego posłuchać !

Relacja ze spotkania w Londynie - tutaj (5.07.2014); w Tarnowie - tutaj (29.06.2014)

źródło : http://jawamedia.pl/


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

29 cze 2014

„Wprost” nie było pierwsze (przedruk)

---------------------------------------------------------------------
Powyższy tekst został zamieszczony na stronie Fundacji LEX NOSTRA:
http://fundacja.lexnostra.pl/index.php/wiadomosci/aktualnosci/301-wprost-nie-bylo-pierwsze
-----------------------------------------------------------------

Opublikowano: poniedziałek, 23, czerwiec 2014 17:28

Wejście ABW do redakcji tygodnika „Wprost” wywołało potężny szok i niedowierzanie w społeczeństwie. W „środowisku” także zawrzało. Symbolem „afery taśmowej” stało się stwierdzenie, że władze właśnie przekreśliły 25 lat polskiej demokracji. Ale ta demokracja została przekreślona już kilka lat wcześniej i to w sposób znacznie bardziej brutalny.

zdjęcie: PAP/Radek Pietruszka

W świadomości społecznej akcja ABW w siedzibie „Wprost” zapisała się jako najpoważniejszy atak na wolną Polskę w ostatnim ćwierćwieczu. Takim też okrzyknęły ją media. Biorąc pod uwagę, że kierowany przez Latkowskiego tygodnik należy bez wątpienia do najbardziej rozpoznawanych tytułów w kraju, nie ma w tym nic dziwnego. Nie pierwszy jednak raz „służby” – na zlecenie prokuratury – naruszyły podstawowe prawa dziennikarzy i podważyły zasady demokracji. Co więcej – historia o której będzie mowa, mimo, że wydarzyła się kilka lat temu, do dziś nie znalazła swojego finału, zaś Prokurator Andrzej Seremet swoim postępowaniem udowadnia wszem i wobec, że stawia prokuratorów ponad prawem.

 

Srebrna

W marcu 2010 roku, czyli nieco ponad 4 lata temu, w jednym z biurowcu przy Srebrnej na warszawskiej Woli funkcjonowała spółka „LEX NOSTRUM”. Jej pracownicy prowadzili blisko 3 tysiące spraw odszkodowawczych – głównie o stwierdzenie przewlekłości postępowań sądowych i prokuratorskich oraz dotyczących naruszania prawa przez urzędników. W większości przypadków chodziło o odszkodowania, które miałyby być wypłacone przez Skarb Państwa.

Dwa pomieszczenia w biurowcu zajmowała spółka, trzecie natomiast wynajmowała Fundacja – nazwijmy ją umownie „Fundacja X”. Dyrektorem Fundacji był Maciej Lisowski – główny udziałowiec i szef spółki LEX NOSTRUM, zaś Fundacja X funkcjonowała tylko dzięki bezpłatnej pracy osób zatrudnionych przez „LEX NOSTRUM” sp. z o.o. Co ważne – Fundacja nie posiadała żadnego majątku i nie zatrudniała własnych pracowników, korzystając jedynie z pomocy spółki – na mocy stosownej umowy.

Kiedy okazało się, że Fundacja X ma trzymiesięczną zaległość w czynszu, administracja budynku rozwiązała z nią umowę. Jednocześnie podpisała umowę najmu tego samego lokalu ze spółką LEX NOSTRUM, która przejęła na siebie zobowiązania - tylko po to, by ratować dalsze istnienie Fundacji X. Sprawa wydaje się więc logiczna i prosta, prawda? Ale nic z tego.

Dziesięć dni po wejściu w życie rzeczonej umowy, założyciel Fundacji Janusz K. wraz z synem zażądali natychmiastowego opuszczenia pomieszczenia przez pracowników spółki, a na ich życzenie pracownicy biurowca zaplombowali lokal „do czasu wyjaśnienia sprawy”. Lokal – podkreślmy – nie będący już w dyspozycji Fundacji, a wynajmowany przez spółkę! Oczywiście spółka natychmiast złożyła w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Wola zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez zarząd biurowca.

Nie przeszkodziło to jednak w tym, że kolejne cztery dni później zamki w pomieszczeniu zostały wymienione, a do środka wpuszczono wyłącznie założyciela Fundacji X Janusza K. i jego syna Marcina K, oraz kilku nieznanych mężczyzn, którzy (zamknięci od środka) przez kilka godzin przeglądali (lub fotografowali) przechowywaną w biurze część „archiwum” Macieja Lisowskiego. Po „mieście” krążyły później plotki, że szukano dokumentów zawiązanych ze sprawą zabójstwa gen. Marka Papały i Krzysztofa Olewnika - ale nic nie znaleziono.

W tym czasie zarząd budynku nie chciał nawet rozmawiać z prawnikami „LEX NOSTRUM” sp. z o.o. (która przecież była prawowitym najemcą, zgodnie z obowiązującą umową). Tego samego dnia spółka złożyła zatem kolejne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - tym razem przez zarząd biurowca oraz fundatora Fundacji X i jego syna.

Wypada teraz zadać kluczowe dla sprawy pytanie: czy można włamać się do własnego lokalu? Okazuje się, że… tak! Oto Maciej Lisowski postanowił – w świetle zaistniałych wydarzeń – zabezpieczyć mienie spółki oraz kilkanaście tysięcy rozmaitych dowodów dotyczących prowadzonych kilku tysięcy spraw sądowych. Wezwał ślusarza z zamiarem wejścia do (legalnie przecież najmowanego!) pomieszczenia. I zaczął się prawdziwy „cyrk na kółkach”…

Zarząd budynku zawiadomił bowiem Komendę Rejonową Policji Warszawa IV o usiłowaniu włamania. Przybyły na miejsce patrol początkowo odmówił interwencji twierdząc, że „jest to sprawa cywilna”. Policjanci byli także obecni przy otwarciu lokalu i przeniesieniu dokumentów do innego pomieszczenia – najmowanego również przez „LEX NOSTRUM” sp. z o.o.

A jednak tego samego dnia funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV zabezpieczyli „ślady włamania” do dyskusyjnego pomieszczenia. Co więcej, oficer dyżurny Komendy Rejonowej Policji Warszawa Wola nic nie wiedział o działaniach kilkunastu funkcjonariuszy z „jego” komendy… Podobnie zresztą, jak Rzecznik Prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa Wola i Rzecznik Prasowy Komendy Miejskiej.

Spółka natychmiast złożyła w biurze podawczym Komendy Rejonowej Policji Warszawa Wola komplet dokumentów potwierdzających prawo do lokalu i wyjaśniających sytuację.

Tymczasem następnego dnia kilkunastu funkcjonariuszy tej samej Komendy dokonało przeszukania pozostałych lokali najmowanych przez „LEX NOSTRUM” sp. z o.o – nie tylko pod nieobecność osób uprawnionych do reprezentowania firmy, ale także zatrzymując na czas przeszukania (niezgodnie z prawem!) dwoje pracowników obecnych akurat w biurach.

Wszystko to – co najciekawsze – nie odbyło się na podstawie prokuratorskiego nakazu, ale na tak zwaną „legitymację służbową” czyli na podstawie art. 308 k.p.k – „przypadek niecierpiący zwłoki”. Było to oczywistym nadużyciem, ponieważ nie tylko nie był to „przypadek niecierpiący zwłoki”, ale też tym bardziej nie wystąpiło „uzasadnienie podejrzenia popełnienia przestępstwa”: spółka wszak pozostawała w dyspozycji nieszczęsnego lokalu na podstawie stosownej umowy zawartej z zarządem budynku! Jedynym powodem działań policyjnych było prywatne doniesienie fundatora Fundacji Janusza K. (najprawdopodobniej tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa, którego akta nadal figurują w zbiorze akt zastrzeżonych) o przestępstwie w postaci włamania do pomieszczenia…

Już siedem dni po fakcie Prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Wola zatwierdziła legalność przeszukania: („zebrany w sprawie materiał dowodowy potwierdził konieczność wykonania czynności zatrzymania kaset monitoringu oraz przeszukania wyżej wskazanych lokali”). Warto jednak zwrócić uwagę, że mowa jest tu wyłącznie o samym fakcie przeszukania oraz zatrzymania nagrań z monitoringu budynku, nie zaś o zatrzymaniu m.in. ponad 1500 (tysiąc pięćset) teczek z dokumentacją, w większości oryginałów dokumentów niezbędnych jako dowody w toczących się postępowaniach sądowych.

Przeszukanie dokonane zostało w godzinach wieczornych, w dość brutalny sposób – uniemożliwiono między innymi pracownikom firmy korzystanie z telefonów, wychodzenie do toalety i rozmowy między sobą, a przybyłych na miejsce adwokata oraz udziałowca spółki policjanci siłą wyprowadzili z budynku!

Kilkunastu policjantów prowadzący przeszukanie wrzuciło do tekturowych kartonów ponad 1500 teczek z dokumentami klientów firmy, nie opisując ich w żaden sposób (w protokole znajduje się wykaz zatrzymanych dokumentów w formie: „kartony w postaci 4 sztuk po 150 teczek”). Po tych czynnościach policjanci zaplombowali wszystkie pomieszczenia biurowe, zakazując tym samym wstępu do nich. W pomieszczeniach pozostały - prócz wszelkich dokumentów i kalendarzy z terminami rozpraw - nawet rzeczy osobiste pracowników.

Po dwóch tygodniach od przeszukania, pracownica LEX NOSTRUM, która przypadkowo przejeżdżała obok budynku biurowego, zobaczyła, że w oknach pomieszczeń jest zapalone światło i widać sylwetki osób.

Powiadomiła natychmiast policję i w towarzystwie przybyłego na miejsce patrolu interwencyjnego weszła do pomieszczeń LEX NOSTRUM. Zdążyła zauważyć tylko ubranych „po cywilnemu” mężczyzn i włączone komputery należące do spółki, po czym została siłą usunięta z biura, a patrol interwencyjny po prostu sobie poszedł, nie spisując nawet notatki służbowej… Spółka LEX NOSTRUM nigdy nie otrzymała postanowienia o kolejnym przeszukaniu – po prostu formalnie nic takiego nie miało miejsca… Istnieje jednak nagranie z tego zajścia.

Dwa miesiące po wspomnianej decyzji prokuratury, Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli uwzględnił zażalenie spółki „LEX NOSTRUM” i w całości uchylił postanowienie zatwierdzające zasadność przeszukania („prokurator dokonał wadliwej oceny okoliczności stanowiących podstawę przeszukania i zatrzymania rzeczy”).

Zatrzymane teczki do dziś jednak – a przypomnijmy, że opisane wydarzenia miały miejsce blisko 5 lat temu! – nie zostały oddane. Straty spowodowane trzymiesięcznym zaplombowaniem przez policję biur „LEX NOSTRUM” sp. z o.o oraz pozbawienie spółki dokumentacji dotyczącej niemal 1500 klientów trudno dziś oszacować. Niewyobrażalne są też straty poniesione przez klientów spółki. W perspektywie tych kilku lat mówimy o milionach złotych.

 

Poza prawem

Nie ulega wątpliwości, że działania policyjne naraziły spółkę „LEX NOSTRUM” na olbrzymie straty finansowe, zaś kilkumiesięczna policyjna blokada wszystkich pomieszczeń biurowych firmy i przetrzymywanie dokumentacji toczących się wówczas postępowań odszkodowawczych uniemożliwiło całkowicie jej działanie.

To, co zrobiła policja przy aprobacie prokuratury, było jawnym złamaniem tajemnicy adwokackiej i radcowskiej (w spółce pracowali radcowie prawni) oraz pozbawieniem prawa do rzetelnego procesu ponad półtora tysiąca osób.

Jako organ pasowy, „LEX NOSTRUM” publikowała także liczne teksty interwencyjne dotyczące spraw swoich klientów. Teksty oparte na bazie posiadanej dokumentacji i za zgodą (lub na prośbę) klientów. Naruszone zatem zostały także podstawy prawa prasowego i – podobnie jak w przypadku ostatnich wydarzeń w redakcji tygodnika „Wprost” – doszło do próby złamania tajemnicy dziennikarskiej. Tyle tylko, że tym razem była to próba udana.

Jak mogło do tego dojść? W państwie prawa to rzecz nie do pomyślenia. Pomimo decyzji Sądu dokumentacja nigdy nie została zwrócona jej prawowitemu dysponentowi. Co więcej, ówczesny Komendant Stołeczny Policji uparcie twierdził, że nigdy nie otrzymał decyzji o zwrocie zatrzymanych materiałów. Natomiast kilka miesięcy później wszystkie teczki przekazane zostały – znów, pomimo decyzji Sądu – do dyspozycji Prokuratury Warszawa Mokotów i Komendy Rejonowej Policji Warszawa Mokotów!

Postepowanie prokuratorskie toczące się w sprawie przejęła (w lipcu 2010 r.) prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów Katarzyna Kalinowska (obecnie Katarzyna Kalinowska-Rinas) i od razu wezwała Macieja Lisowskiego na przesłuchane jako… podejrzanego o kradzież z włamaniem do własnego lokalu!

O wyczynach Prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów Katarzyny Kalinowskiej można bez trud przeczytać w licznych publikacjach prasowych i internetowych. Na szczęście pomysł oskarżenia Macieja Lisowskiego o „kradzież z włamaniem” po kilku tygodniach przeszedł prok. Kalinowskiej – najwyraźniej nie chciała zupełnie ośmieszyć działań prokuratury.

Absurdów jest tu mnóstwo, ale najważniejsze w całej sprawie jest to, że prokuratura i wymiar sprawiedliwości – ze szczególnym uwzględnieniem Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta – stawia się de facto ponad prawem. A dowodów na to jest niemało.

Ot, choćby liczne interpelacje poselskie. W sprawie bezprawnego przeszukania siedziby i zatrzymania dokumentacji będącej w dyspozycji spółki „LEX NOSTRUM” interweniowało kilkunastu posłów. Ich głosy spotkały się z lekceważeniem ze strony Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, którego podwładni tłumaczyli się (tak było w przypadku między innymi Posła Eugeniusza Kłopotka i Poseł Jadwigi Wiśniewskiej) brakiem uprawnień do przekazania informacji parlamentarzystom lub (w przypadku Poseł Beaty Kempy) przekazaniem sprawy do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie „celem zbadania zarzutów”. Nie trzeba dodawać, że nic z tego nie wynikło.

Na oględziny zatrzymanych rzeczy, które odbyły się 17 marca, Macieja Lisowskiego zaproszono… pismem z dnia 1 kwietnia.

Skarga na działania podinspektora Wesołowskiego, zastępcę Komendanta Rejonowego Warszawa Wola, została przez Prokuratora Okręgowego przekazana „do rozpoznania”… zastępcy Komendanta Rejonowego Warszawa Wola, podinspektorowi Wesołowskiemu.

Obecnie prokurator Katarzyna Kalinowska-Rinas chce postawić Lisowskiemu zarzut z art. 276 kk (Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”) czyli zarzuca mu, że nie miał prawa dysponować dokumentacją powstałą w toku prowadzonych przez spółkę (której był głównym udziałowcem) spraw i przekazaną bezpośrednio i w dobrej wierze przez klientów firmy. To trochę tak, jakby przedsiębiorca nie miał prawa zajrzeć do wystawionej mu faktury, bo wystawiła ją zewnętrzna firma!

W jednym z kolejnych zażaleń na czynności prokuratury (uwzględnionym przez Sąd), Maciej Lisowski porównał sposób rozumowania prokurator do sytuacji, gdyby zabrał jej portfel, a następnie wszystkie dokumenty z napisem Narodowy Bank Polski oddał Narodowemu Bankowi Polskiemu (według sposoby myślenia prokuratury - „właścicielowi dokumentów”), a ją samą oskarżył z art. 276 kk o „ukrywanie dokumentów nie będących jej wyłączną własnością”.

Prokurator Katarzyna Kalinowska-Rinas sporządziła między innymi notatkę służbową, w której twierdzi, że Maciej Lisowski na temat wydarzeń udzielał wywiadu „Faktowi” oraz programowi trzeciemu Telewizji Polskiej, co – jej zdaniem – było wielce istotne dla całej sprawy. Na bazie tej notatki (i rzekomych wywiadów) biegli psychiatrzy mieli bowiem sporządzić opinię co do („podejrzanego”) Lisowskiego. Tymczasem szef spółki „LEX NOSTRUM” – co zresztą bardzo łatwo udowodnić – takich wywiadów w owym czasie nie udzielał. W lutym 2014 roku do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Prokurator Katarzynę Kalinowską-Rinas z artykułu 271 k.k czyli tzw. fałszerstwa intelektualnego. Sprawie w ogóle nie nadano biegu…

W połowie maja 2014 roku Maciej Lisowski skierował do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta kolejne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z artykułu 231 k.k (czyli „niedopełnienia obowiązków”) przez Prokurator Kalinowską-Rinas. Rzecz w tym, że Lisowski złożył wniosek o dopuszczenie w postępowaniu dowodu z przesłuchania świadków: osób, posiadających wiedzę na temat wydarzeń oraz mogących jasno wykazać komu powierzały swoje sprawy - spółce „LEX NOSTRUM” czy Fundacji X. Ich zeznania okazałyby się kluczowe dla sprawy, ponieważ pozwoliłyby jednoznacznie dowieść, że spółka była uprawnionym dysponentem zatrzymanej podczas przeszukania dokumentacji. Od listopada 2013 roku Prokurator Kalinowska-Rinas nie tylko nie dopuściła wnioskowanych dowodów, ale nawet nie ustosunkowała się w żaden sposób do otrzymanego wniosku!

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przez nią przestępstwa zostało przez Prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie Krystynę Perkowską skierowane do rozpatrzenia w trybie skargi, rozpoznawanej w ramach regulaminu wewnętrznego prokuratury!

W związku z tym, że takie działanie również może nosić znamiona przestępstwa – tym razem z artykułu 231 k.k czyli „przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego” – również i w tym wypadku do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta zostało złożone zawiadomienie w tej sprawie. Pozostało – oczywiście – bez odzewu.

Państwo prawa i porządku

Chcielibyśmy wierzyć, że żyjemy w państwie prawa i porządku. Chcielibyśmy, ale to trudne.

Kiedy funkcjonariusze Policji działają według własnego „widzimisię”, kiedy Policja i Prokuratura za nic ma postanowienia Sądu (uznanie przeszukania i zatrzymania dokumentacji za bezzasadne), kiedy prokuratorzy jawnie mówią nieprawdę, kiedy Prokuratura ignoruje liczne głosy parlamentarzystów (którzy przecież tworzą prawo, na którym potem – przynajmniej teoretycznie – prokuratura się opiera), a wreszcie, kiedy Prokurator Generalny zwyczajnie ignoruje przestępstwa popełniane przez swoich podwładnych – wtedy prawo i porządek stają się fikcją. Demokracja wali się w gruzy, a wolność pozostaje tylko mglistym wspomnieniem.

Sprawa spółki „LEX NOSTRUM” ciągnie się od kilku lat. Pogrzebana została sprawnie funkcjonująca firma, złamano świętą tajemnicę adwokacko-radcowską, złamano tajemnicę dziennikarską, a tysiące osób ubiegających się przed sądami o odszkodowania (głównie od Skarbu Państwa) jednym „cięciem” pozbawiono praw do rzetelnego procesu.

Dlaczego o tym piszemy?

Ponieważ Prokurator Generalny Andrzej Seremet od początku był informowany pismami o rozwoju wypadów, o przekroczeniach uprawnień i możliwych przestępstwach ze strony jego podwładnych. Ponieważ kilkunastu posłów interweniowało w tej sprawie, ale ich interpelacje i wnioski albo pozostały bez odpowiedzi, albo zostały odrzucone.

Ponieważ niedawno funkcjonariusze ABW, działając pod egidą Prokuratury, w brutalny i nieuzasadniony prawnie sposób weszli do redakcji jednego z czołowych polskich tygodników, tym samym szeroko otwierając oczy opinii publicznej na to, w jaki sposób traktowane jest w Polsce prawo i czemu oraz komu służy. Ponieważ „Wprost” nie było pierwsze.

Ponieważ wolność i demokracja w Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle fikcją, choć Andrzej Seremet – z uśmiechem na twarzy – próbuje nam powiedzieć, że jest inaczej.

FRAGMENT DOKUMENTACJI (.PDF)

Adam Czajczyk

 

UWAGA!

Jeśli popierają Państwo działania Fundacji LEX NOSTRA i - tak jak my - nie wyrażają Państwo zgody na to, by podobne sytuacje miały jeszcze kiedykolwiek miejsce, zachęcamy do podpisania petycji!

LIST OTWARTY DO PROKURATORA GENERALNEGO ANDRZEJA SEREMETA (.pdf do pobrania)

Prosimy też o rozpowszechnianie powyższego tekstu !

Fundacja LEX NOSTRA jest zarejestrowana w Rejestrze Dzienników i Czasopism pod nr Rej PR 666.

Ponieważ nie otrzymujemy dotacji państwowych, wyłącznie od Waszego wsparcia zależy dalsze istnienie Fundacji LEX NOSTRA. Każda złotówka jest ważna! http://fundacja.lexnostra.pl/index.php/pomoz-fundacji/wplata-na-konto-przez-ecard




"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

7 cze 2014

wsieci: Manifest Marysi Sokołowskiej ,,,

"Kto myśli na rok do przodu – sieje zboże, na dziesięć lat – sadzi las, daleko w przyszłość – kształci i wychowuje dzieci i młodzież."
/o.dr T.Rydzyk/
,,,

Wygląda na to , że nie tylko - Marysia Sokołowska , ma dość obecnych rządów w Polsce ...

Licealista masakruje rządzących w Sejmie!



"Dominik Feliks, młody człowiek, który wziął udział w organizowanym przez Sejm dniu dziecka, wytknął anty obywatelski charakter III RP

"Pragnę Wam powiedzieć, że cały ten projekt -- Sejm Dzieci i Młodzieży, jak i ta uchwała, nad którą dziś debatujemy - to zwykła szopka zorganizowana przez rządzących" - zaczął swoje przemówienie Feliks. Jego słowa spotkały się z oklaskami.

Feliks kontynuował. "Próbuje się nam wmówić, że możemy mieć jakiś wpływ na nasz kraj. A tak naprawdę nic nie możemy zmienić. W ciągu 25 lat tu do Sejmu zostało złożonych kilkadziesiąt wniosków obywatelskich. Każdy z osobna poparło minimum pół miliona Polaków. Prawie wszystkie te inicjatywy zostały odrzucone jedną ręką przez siedzących tu na co dzień posłów. Naszą jedyną możliwością wyboru jest wybranie sobie raz na pięć lat pana, który będzie nam coś ograniczał, będzie nam coś nakazywał, który będzie nam mówił, jak mamy żyć" - tłumaczył młody "poseł".

Odniósł się do tez, jakie słyszy w wypowiedziach polityków. "Często słyszę, że 25 lat demokracji, to 25 lat wolności. Otóż nie. Chciałbym wam powiedzieć, że demokracja nie równa się wolność. Obecnie mamy demokrację, a nie mamy prawdziwej wolności. Państwo narzuca nam przymus ubezpieczania się, państwo narzuca nam program edukacyjny, państwo, a właściwie już niedługo Unia Europejska, zakaże nam tradycyjnego wędzenia. Państwo wtrąca się w większość aspektów naszego życia. Kilka tygodni temu Wojciech Cejrowski powiedział, że w Arizonie jako cudzoziemiec ma więcej swobód obywatelskich niż w Unii Europejskiej, jako obywatel. Czy to, że państwo będzie nam odbierać w przyszłości ponad połowę naszych zarobków, to wolność? Uważam, że nie" - mówił Feliks.

Dominik Feliks zakończył apelem: "Powiedzmy dosyć państwu opiekuńczemu, skończmy ze spuścizną komunizmu"...".

źródło filmu: www.sejm.gov.pl
źródło : https://www.youtube.com/watch?v=nps3ZGvKLqA


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

7 mar 2014

Islandia chce wycofac swój wniosek o członkostwo w UE , a co z Polską ?


Na łamach biznes.gazetaprawna.pl , możemy przeczytać :
"Islandia pięć lat po wybuchu finansowego wulkanu"

"Na początku XXI wieku kraj słynący dotychczas z rybołówstwa i 130 wulkanów wszedł w świat wielkiej finansjery. Rybacy stali się nagle bankierami, a handel łososiem zamienili na handel walutami. Dziś na brzmienie słowa „bankier” każdy szanujący się Islandczyk spluwa na ziemię, a bycie rybakiem znów staje się powodem do dumy."
Równie ciekawą notkę , na Blogpres.pl - zamieścił "Gadający Grzyb" , pt: "A tymczasem na Islandii..." , nt. "Islandzkiego systemu bankowego". W niej czytamy m.in. :
" Wśród dramatycznych doniesień z pro-unijnego „Euromajdanu” zginęła jakoś informacja o zapowiedzianym przez rząd Islandii wycofaniu wniosku o członkostwo w Unii Europejskiej ".

A co na to sami deputowani do euro-parlamentu ?

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Daniel Hannan: Islandia, czyli kto się śmieje ostatni


> Parlament Europejski, Strasburg - 4 lutego 2014 r.
> Mówca: Daniel Hannan (ECR), UK
> Wyjaśnienie sposobu głosowania ws. sprawozdania „Sprawozdanie o postępach Islandii w 2012 r. oraz perspektywach powyborczych"
"Właśnie dlatego, że Islandia była poza strefą euro, była w stanie wykorzystać swoją politykę monetarną do stymulowania swego ozdrowienia."
Załamanie się Islandzkiego systemu bankowego było okazją do pewnej nieprzyjemnej *schadenfreude w tej izbie. / Uparta niezależność tego małego i dzielnego kraju była stałym wyrzutem dla niektórych w tym miejscu, którzy twierdzą, że nie da się przetrwać inaczej niż w ramach wielonarodowej unii. Ale minęło cztery czy pięć lat i Islandia odbiła się imponująco.

A paradoksem jest , że w tym raporcie zostało uznane dlaczego tak jest. Właśnie dlatego , że Islandia była poza strefą euro, była w stanie wykorzystać swoją politykę monetarną do stymulowania swojego ozdrowienia. Nie ma obecnie ani jednego Islandczyka , który by się zamienił miejscami z dotkniętymi państwami śródziemnomorskimi strefy euro.

Jest jeszcze jedna część tego raportu , która moim zdaniem zasługuje na nieco uwagi.

"Zauważa się , że ponieważ Islandia jest mała i ma tak zwany ograniczony interes obronny, łatwo było jej zawrzeć umowę o wolnym handlu z większymi partnerami handlowymi. Najnowsza UWH została zawarta 15 kwietnia 2013r. pomiędzy Islandią a Chinami, i oczekuje sie , że zwiększy eksport jednocześnie eliminując cła na import towarów przemysłowych."

To tyle na temat poglądu , że trzeba być częścią dużego bloku, aby podpisywać umowy o wolnym handlu. Zostaliśmy wciągnięci we wspólną europejską taryfę, a w związku z tym jesteśmy niezdolni wykorzystać to, co robi Islandia , z populacją 230 tys ludzi, a mianowicie maksymalizować swój dobrobyt poprzez otwartą wymianę handlową.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
W podobnym tonie wypowiedziała się także euro-deputowana z Holandii - p. Laurence Stassen : Wyjście, i to jak najszybciej!


> Parlament Europejski, Strasburg - Strasburg - 25 lutego 2013 r.
> Mówca: Laurence Stassen, niezrzeszona, Partia Wolności, Holandia.
> Debata: Europejski semestr na rzecz koordynacji polityki gospodarczej: roczna analiza wzrostu gospodarczego...
"Bruksela we wszystkim chce maczać palce. W euro-żargonie nazywa się to koordynacją polityki gospodarczej, ale jest to czysta gospodarka planowa."
Ingerencja Brukseli staje się coraz bardziej ekstremalna. Holandia musi już przedkładać swój budżet do akceptacji, ale Unii Europejskiej to nie wystarcza. Teraz Bruksela chce kontrolować naszą politykę gospodarczą i społeczną: naszą polityką zatrudnienia, nasz systemem podatkowy, naszą politykę społeczną oraz nasze emerytury. Bruksela we wszystkim chce maczać palce.

Nazywa się to w euro-żargonie koordynacją polityki gospodarczej, ale jest to czysta gospodarka planowa. Niewybieralni biurokraci z Komisji Europejskiej biorą pod kontrolę państwa członkowskie. Kraje, które posłusznie słuchają dyktatu Brukseli, dostają pieniądze. Wszystko to prowadzi do jeszcze większej kontroli, centralizacji i marnotrawienia pieniędzy przez Brukselę.

Unia Europejska znajduje się w ślepym zaułku. Ale wiemy, że jest alternatywa, o wiele lepsza dla Holandii od całej tej bezsensownej gospodarki planowej. Wyjście. Wystąpienie Holandii z Unii Europejskiej. Badania, które przeprowadziła Partia Wolności pokazują, że wyjście byłoby dobre dla Holandii.

Wyjście spowoduje wzrost gospodarczy i zatrudnienie, ponieważ Holandia będzie mogła określić ponownie swój własny budżet, własną politykę handlową i własną politykę imigracyjną. Wyjście oznacza, że Holandia nie będzie już musiała płacić miliardów do budżetu UE, bailoutów i funduszy nadzwyczajnych. Wyjście przysporzy w efekcie Holandii wielu punktów procentowych wzrostu gospodarczego i zatrudnienia, a zamiast być zależną od Brukseli, Holandia stanie się wreszcie wolnym i suwerennym krajem.

Holandia powinna zatem wystąpić z Unii Europejskiej. Wyjście, i to jak najszybciej!

/** autor: KarasekUS /

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Pytanie zatem i do ogółu ,,,

Kto z Państwa podjąłby się , prócz oczywiście w/w autorów , zanieść ten temat /w szerokim tego słowa znaczeniu/ - do mediów. Ba , Kto podjąłby się doprowadzić do zorganizowania ogólnopolskiej debaty z udziałem znawców tego zawiłego i jak widać bardzo niepopularnego tematu ? Bo tylko w ten sposób , jak rozumiem , można by tej szczelnie domkniętej i perfekcyjnie zaprogramowanej rzeszy oglądaczy "Klanu" i tego typu podobnego badziewia ,/ w ich psychice/ poczynić "wyłom" by choć przez krótką chwilę pozwolić im oprzytomnieć, skupiając w tym momencie , ich uwagę , na czymś naprawdę ważnym.

Oczywiście , gro z nich potraktuje to jak , dajmy na to "usterkę" , czy też jako obowiązkową następną reklamę w trakcie emisji ich ulubionego serialowego odcinka. Ale podświadomość zakoduje tą informację i w odpowiedniej chwili powrócą obrazy i zasłyszana treść, tym bardziej tak kontrowersyjna w stosunku do tej , która wylewa się na co dzień z telewizorni...

I od czegoś podobnego należałoby zacząć przywracanie na powrót świadomości , czyli ukazania prawdziwego oblicza otaczającego nas świata . Pokazania tego wszystkiego z czego tak naprawdę składa się ta nasza rzeczywistość...

-----------------------------------------------------------
/*schadenfreude - termin już jest używany w i Polsce , oznacza mniej więcej radość z tego, że komuś się coś niepomyślnego przydarzyło./ /**Tłumaczenia tekstu na jęz.polski:http://karasekus.blogspot.com/


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

1 mar 2014

Może już czas na polską "barykadę" ?

„Polacy nie odczuwają potrzeby wolności” – stwierdził Jerzy Targalski, współautor książkowego bestselleru „Resortowe dzieci” , udzielając wywiadu nowo powstałej polskiej rozgłośni internetowej na wyspach brytyjskich Nowy Polski Show , której jednym z prezenterów jest nasz kolega , bloger : nurniflowenola /red. Adrian Wachowiak/ .

/foto/ . Oczywiście że red.J.Targalski trafia w sedno . Dominująca cześć Polaków to w rzeczy samej - najzwyklejsi w świecie pozbawieni kręgosłupa moralnego konformiści, wysługujący się w większości polskim oligarchom ale nie tylko . To różowo-czerwoni beneficjenci III RP ( PRL-bis) . Ot zwykłe sprzedajne kundle . By dobrać się do większej kupki "kości" są w stanie poświęcić wszystko i wszystkich . Jedyna zasada która nimi kieruje : to brak zasad . Makiawelizm w wersji "heart". Zatem nie sposób ową grupę tych , jak dla mnie pospolitych "psi-synów" , przyrównywać w jakikolwiek sposób z narodem czasów "międzywojnia" /Polski - przedwojennej/.

Rozmyślnie napisałem o tamtym narodzie polskim ponieważ i z moich obserwacji jednoznacznie wynika iż - miejsce dumnego niegdyś narodu "Polan" opanowała , następnie w sposób absolutnie podstępny ,"zagospodarowała", kosmopolityczna nihilistyczna z natury , masa "ludzka" , uzurpująca sobie prawo do polskiego obywatelstwa , która to w sposób przejęty od swoich "turańskich" przodków narzuciła do tej pory chrześcijańskiej większości społeczeństwa , swój , jakże daleki i obcy naszej dotychczasowej kulturze , barbarzyński model "współistnienia" ....

Także w sposób plugawy i podstępny owa "swołocz" utorowała sobie i tym samym zapewniła swoim "emisariuszom" nieograniczony dostęp do najwyższych stanowisk w utworzonym podług własnej wizji , marionetkowym państwie tzw. "Demokracji Ludowej" , czyli - PRL-u . Dziś wiemy już , iż okrzyknięte wówczas jako "wygrane" wybory do sejmu w roku 1947 były prawdopodobnie takim samym totalnym oszustwem jak to które miało miejsce podczas pamiętnego referendum z 30 czerwca 1946 roku.
Sfałszowane wybory do Sejmu (wywiad)
Jak wyglądała sytuacja polityczna w Polsce po referendum z 30 czerwca 1946 roku?

Referendum z 30 czerwca 1946 roku zakończyło się klęską partii tzw. bloku demokratycznego: PPR, PPS, SL i SD. Społeczeństwo Polski odpowiedziało twierdząco jedynie na trzecie pytanie głosowania - o akceptację nowej granicy na zachodzie, wyraźnie odrzucając dwa pierwsze - o zniesienie senatu oraz reformę rolną i nacjonalizację przemysłu. Władze sfałszowały jednak wyniki referendum i w oficjalnych komunikatach podawano, że Polacy głosowali "tak" na wszystkie trzy pytania, aprobując tym samym kierunki przemian ustrojowych w powojennej Polsce. / źródło /
W związku z tym iż poprzez oszustwo wyborcze "swołocz" komunistyczna (PPR, PPS, SL, SD) formalnie w pełni zapewniwszy sobie bezwzględną większość w parlamencie , przejęła rządy nad Polską i polakami. Mając zapewniony parasol ochronny w postaci uzbrojonych dywizji sovieckich stacjonujących podówczas także i w naszym kraju , także i szeroko rozbudowany aparat represji ( UB , KBW, NKWD) wspierał w swych poczynaniach polskich "towarzyszy" dzierżących stery władzy w Polsce , nieprzerwanie od 1944 ( PKWN ) aż do 1989 roku.

Prawda jest taka iż władzy tej nie oddano nigdy a tylko zmieniono ośrodki decyzyjne. Kontrakt "okrągłego stołu" (z kantami) zapewnił tym co trzeba "miękkie lądowanie" w nową rzeczywistość. Stąd mamy kontynuację stanu sprzed 1989 roku. Tym razem do koryta dopuszczono także i różowe świnie rodzimego chowu , choć nie zawsze posiadające polski PESEL (Jack Vincent ...) ..

Ale czego nie robi się dla poprawienia wizerunku Polski . W pewnym momencie okrzyknięto nas "zieloną wyspą" pośród otaczających nas wokół takich samych postkolonialnych bankrutów. Ot i znalazł , nasz "umiłowany przywódca", "słońce - Peru" , sposób jak utrzymać się na dryfującej fali a przy tym - nie zatonąć . PR-ar na "fool" i słupki w górę. Mając media i OBOP po swojej stronie ów "geniusz" skutecznie przeciwstawiał "swoje" racje każdej "fali" krytyki , która by mogła wszcząć burzę w parlamencie , na tyle dużą by , zatopić przeżartą rdzą korupcji , łajbę /"gabinet Ma-oła"/ .

Nic to , że dopadła nas najzwyklejsza w świecie nędza. I co z tego , że jak przypuszczam większość społeczeństwa ma tego tuskowego "eldorado" po dziurki w nosie. Widać stąd że większości obecnie zamieszkującej Polskę jest już wszystko jedno jak i kto będzie ich "wykorzystywał" , byle by mieli co do michy wrzucić i mogli jako tako się wyspać.

Młodsi uciekają za miedzę , nieco starsi póki ich zakładów nie pozamykają jakoś tam przędą w końcu i na tych trafia i los się od nich odwraca . Zasilają ponad dwumilionową armię bezrobotnych ( bezrobocie ukryte w kraju jest co najmniej dwukrotnie większe ) nie wliczając w to ponad 2 mln emigracji zarobkowej . Włóczą się wówczas w poszukiwaniu tego czego właściwie nie ma ( pracy) ,,, Ci po 50-ce dla przykładu nie mają praktycznie żadnej szansy na ewentualny wyjazd za chlebem , ograniczenia wiekowe .

Zastanawiam się od dłuższego już czasu zadając sobie jedno ale za to podstawowe pytanie :

Co jeszcze musiałoby się wydarzyć w naszym kraju by te zamulone przez media głównego ścieku , upodlone do granic wytrzymałości - polskie matoły , wstały z kolan uniosły wysoko czoło i zaczerpnąwszy spory haust powietrza w płuca , z całych sił na jakie ich byłoby tylko wówczas stać - zechciały wreszcie wrzasnąć !!!!

Dosyć tego !
Wypi--dalać stąd - różowo-czerwona hołoto ! To nie wasz kraj i nigdy nie będzie ! Przejmujemy na powrót rządy w Polsce bo Ktoś wreszcie musi posprzątać po was ten chlew którym spaskudziliście naszą ojcowiznę . Jeśli nie oddacie władzy po dobremu , zrobimy to co trzeba będzie , po to by was wykurzyć stąd i to na dobre !
Bracia Ukraińcy pokazali jak pozbyć się tej "czerwonej - /złodziejskiej/ zarazy" i udowodnili nie szczędząc przy tym krwi własnej , że jest to możliwe !


Jestem o tym więcej niż przekonany , że sytuacja dojrzała już do tego, także i w Polsce , by odpowiednie "siły sprawcze" , w najbliższym czasie , podjęły i ten temat . Jeśli już do tego dojdzie to biada wam , wy , uzurpatorzy polskiej racji stanu , bo odpowiecie za każdą zdradę i każdą złotówkę ukradzioną Polsce i Polakom. Da Bóg a ruszymy z takim impetem że zdmuchniemy ten wasz "ubekistan" niczym bańkę mydlaną .Tak by po koszmarze zwanym III RP pozostały jedynie mgliste wspomnienia i pełne więzienia , waszych "aktywistów" bądź "współpracowników" ....

/Amen/


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

24 lut 2014

Czy te oczy mogą kłamać ?

Po lekturze artykułu "Smoka Gorynycza" pt. Resortowy synalek na Majdanie powróciły te same wątpliwości jakie swego czasu odczuwałem podczas owego pamiętnego "dwudniowego referendum" w związku z naszą akcesją do UE...

Czy te oczy mogą kłamać ???


Michal Broniatowski

Michał Broniatowski został mianowany do rady nadzorczej 28 października 2009 r. W latach 1994 – 2005 pełnił funkcje niezależnego dyrektora i niezależnego członka rady nadzorczej Grupy ITI. W latach 2001 – 2005 członek Rady Nadzorczej Onetu. Od 2003 r. do maja 2009 r. dyrektor i członek zarządu Interfax International Information Group (“IIIG”), największej, międzynarodowej, agencji informacyjnej działającej w Rosji, krajach byłego Związku Radzieckiego, Chinach i głównych krajach Europy Wschodniej. Obecnie jest prezesem rady nadzorczej Interfax Central Europe Ltd. W latach 2002-2003 pełnił funkcję konsultanta w Telekomunikacji Polskiej S.A. i w Edipresse Polska, polskiej filii szwajcarskiego wydawnictwa Edipresse. Od stycznia 2001 do marca 2002 był wice-prezesem ITI Management i dyrektorem ds. nowych mediów. Od 1985 roku do końca 2000 pracował w Reuters, międzynarodowej agencji informacyjnej. Pracę rozpoczął jako polski korespondent, zakończył jako Dyrektor Przedstawicielstwa Reuters w Rosji. Od lipca 2009 jest Dyrektorem Generalnym spółek z o.o. Polski Terminal Finansowy oraz Mount Tarango. Jest magistrem filologii – absolwentem Katedry Iberystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Uczestniczył w kursach w University of Columbia, London Business School i University of Michigan.

http://www.iti.pl/index.php/management/

No ....
I o to chodzi ,,,

Bloger Szuan w swoim ostatnim artykule Uważaj Ukraino ! przestrzega Ukraińców przed przedwczesną euforią z powodu ewentualnego "partnerstwa" integracyjnego z UE.

Dlaczego ?
Aż nazbyt oczywistą wydaje się sytuacja w jakiej znalazło się (po tzw. "anszlusie") wiele krajów zwłaszcza dawnej Europy środkowo-wschodniej. Żeby daleko nie szukać możliwych przeciwwskazań , wystarczy przeanalizować sytuację chociażby Polski począwszy od 7 i 8 czerwca 2003 czyli sławnego "wygranego" referendum aż po dzień obecny.

W odniesieniu chociażby do Polski , bilans ewentualnych zysków czy raczej strat dla nawet przeciętnie inteligentnego obserwatora , już tylko chociażby z pobieżnych obserwacji, przedstawia w swym ogromie zniszczeń i celowych zaniechań , widok przerażający .

Dość obszernie przedstawił ów tragiczny stan naszej obecnej gospodarki w swej doskonale opracowanej analizie wydanej w formie książki pt. "Patologia transformacji" - prof.Witold Kieżun.

Zachęcam też do zapoznania się z materiałem filmowym (poniżej):


Wydaje się rzeczą niemalże oczywistą że po dość długim już doświadczeniu w korzystaniu z "dobrobytu" integracyjnego , mamy radykalnie różne odczucia chociażby w odniesieniu do samego tzw. "partnerstwa" . Już w tej kwestii daje się odczuć owe różnice o których to z rzadka bądź w ogóle owe kwestie się skrzętnie pomija podczas ewentualnych wstępnych rozmów stowarzyszeniowych. Sam pamiętam jak nachalną była wszelką propaganda która traktowała nasze ewentualne przystąpienie do "starej dwunastki" jedynie w samych superlatywach , głosy zaś rozsądku nawołujące do trzeźwej analizy pod katem ewentualnych zysków i strat , były traktowane na równi z wrogim nastawieniem do samego projektu.

Pamiętam jak swego czasu przed podobnym bezkrytycznym entuzjazmem wobec UE przestrzegał nas mec. Karl Bederman były ekspert UE ds. rolnictwa. Poniżej wywiad z Carlem Bedermanem na temat bilansu wejścia Polski do WE (stary ale wart przypomnienia)..czy kolejny : Wielkie oszustwo..

Z perspektywy minionych lat doskonale widać , kto wówczas miał rację przestrzegając nas przed zbytnią naiwnością i brakiem trzeźwego spojrzenia na całość warunków stowarzyszeniowych. Takie głosy rozsądku ginęły w potoku nachalnej propagandy wylewającej się niemalże z każdego dostępnego szerokiemu ogółowi odbiorców środka masowego "rażenia" ...

Skutki nie trudne były do przewidzenia ,,,
Zaś "owoce" owej "współpracy" POlski z UE są widoczne , zwłaszcza dziś z perspektywy tych kilkunastu lat , niemalże gołym okiem...

Zasadnym wydaje się i to właśnie dziś , postawienie tego najważniejszego chyba pytania , czy w obecnej sytuacji , po tak bolesnych doświadczeniach integracyjnych nasz naród w dalszym ciągu , równie chętnie , deklarował by chęć dalszej tzw. "integracji" pod batutą hegemonistycznych Niemiec ?

Myślę , że odpowiedź nie na żarty rozwścieczyła by tzw. euroentuzjastów. Wydarzenia do jakich to doszło swego czasu na Węgrzech , jasno wskazują w jakim kierunku byłyby skierowane ewentualne "kontr-posunięcia" całej niemalże machiny UE w celu zapobieżenia kolejnym takim aktom "wypowiedzenia posłuszeństwa unijnemu dyktatowi.

Póki co pomimo glinianych podpór UE stoi jako tako prosto ,,, Jak długo jeszcze ? Nie wiadomo.

Mam taką nadzieję , że Ukraińcy pomimo wielkiej propagandy pro-unijnej nie dadzą się wciągnąć w ewidentnie jednostronną grę jaką próbują narzucić tzw."negocjatorzy UE" występujący w charakterze rozjemców zwaśnionych stron na Kijowskim "Majdanie Wolności".

Czas najwyższy by Europa przejrzała na oczy w tym Ukraina i dostrzegła to co od dłuższego już czasu szykują nam w sobie tylko wiadomych celach Kanclerz Merkelowa z Carem Putinem ,,,

Chciałbym w to wierzyć , że po tak bolesnych doświadczeniach niemalże większości stowarzyszonych z UE krajów tzw. "Bloku Sovieckiego" , tym razem stanie się inaczej i pomna na owe przykre doświadczenia - Ukraina , jeśli dojdzie już do takich rozmów stowarzyszeniowych , postawi twardo własne warunki ewentualnej współpracy.

Wiele zależy teraz od samych Ukraińców , czy dadzą się wyprowadzić w pole , czy też , czego im z całego serca życzę - dopną swego i zwyciężą .



"Andruch" z Opola /
http://andruch.blogspot.com/

10 lut 2014

Domagamy się natychmiastowego przywrócenia do pracy Jadwigi Chmielowskiej !


Nie bądź obojętnym - Podpisz petycję

Autor: | Data: 09 lut 2014 21:28

Petycja ws. przywrócenia do pracy Jadwigi Chmielowskiej

Jadwiga Chmielowska
Od IX 1980 w „S", współorganizatorka Komitetu Założycielskiego w ISS, członek Zarządu MKZ Katowice; od II 1981 członek Koła Obrońców Ludzi Więzionych za Przekonania, nast. Regionalnego KOWzP. W VII i XII 1981 delegat na I i II WZD (Województwa Katowickiego) Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, członek ZR.
13 XII 1981 -- 1990 w ukryciu (m.in. w Gliwicach, Zabrzu, Bytomiu, Rycerce Górnej), 10 IV 1982 -- 1 VIII 1990 poszukiwana listem gończym. 1982-1989 założycielka, przewodnicząca RKK „S" Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, zaangażowana w druk i kolportaż prasy podziemnej, autorka w pismach podziemnych „WiS", „PIK", „Punkt"; 1985-1990 członek Solidarności Walczącej, przewodnicząca Oddziału katowickiego SW, 1988-1989 przewodnicząca krajowego Komitetu Wykonawczego SW; 1988-1993 współprzewodnicząca Autonomicznego Wydz. Wschodniego SW.

/za: Niepoprawne Radio PL/
---------------------------------------------------------
Jak niegdyś Anna Walentynowicz, tak dziś Jadwiga Chmielowska potrzebuje naszego wsparcia. Wszystkich, którym bliskie jest poczucie przyzwoitości i sprawiedliwości wzywamy do zamanifestowania poparcia i przyłączenia się do żądań przywrócenia do pracy Jadwigi Chmielowskiej, niegodziwie i bezdusznie zwolnionej z pracy na chwilę przed emeryturą. Pamiętając jej niezłomność i zasługi dla Wolnej Polski uważamy, że zasłużyła sobie na inny sposób pożegnania się z aktywnością zawodową. Jeżeli dziś nie upomnimy się za Nią, jutro nas może spotkać to samo. Domagamy się natychmiastowego przywrócenia do pracy Jadwigi Chmielowskiej.

Petycja do Gabrieli Lenartowicz – Prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

My, byli i obecni działacze Solidarności oraz wszystkich ruchów niepodległościowych oraz opozycji antykomunistycznej, a także obywatele III RP protestujemy ws. zwolnienia z pracy Jadwigi Chmielowskiej, nie zgadzamy się z niegodziwością pracodawcy.

My niżej podpisani domagamy się natychmiastowego przywrócenia do pracy Jadwigi Chmielowskiej, zwolnionej  z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach na 7 miesięcy przed emeryturą.

Pytamy:
Jak Pani nie wstyd Pani Prezes zwalniać kobietę w okresie ochronnym?

Czy Pani wie?
Jadwiga Chmielowska, to żywa legenda NSZZ Solidarność oraz Solidarności Walczącej! To, czego dokonała dla Polski Chmielowska jest godne najwyższego szacunku i wielkiej wdzięczności!

Nie pozwalamy na to…
Aby urzędnicy Pani Prezes Gabrieli Lenartowicz, zamiast okazać minimum szacunku osobie odznaczonej przez śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego- Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski- wyrzucili na bruk Jadwigę Chmielowską, która ponadto posiada Krzyż Semper Fidelis, order za Zasługi dla Litwy i inne odznaczenia.

Czy tak należy traktować kobietę, która całe swoje dorosłe życie poświęciła dla innych?
Warto przypomnieć, że list gończy który wydała soldateska Jaruzelskiego i Kiszczaka w stanie wojennym dla ścigania Jadwigi Chmielowskiej za działalność antykomunistyczną, został odwołany przez Prokuraturę dopiero 1 sierpnia 1990 roku!

Nasuwa się tylko jedna ocena: hańba dla tych wszystkich, którzy uczestniczyli pośrednio lub bezpośrednio w zwolnieniu z pracy tak wspaniałej Polki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach!

/za: pressmix.eu /

----------------------------------------------------------
Jeśli i TY wspierasz tą petycję zostaniesz do niej dopisany, złóż swój podpis wysyłając akces na e-mail:

petycja@pressmix.eu
Podpisz Petycję!
------------------------

warto obejrzeć :
Jadwiga Chmielowska w Cork St Augustine's Church 1/3
Jadwiga Chmielowska w Cork St Augustine's Church 2/3
Jadwiga Chmielowska w Cork St Augustine's Church 3/3


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

6 lut 2014

Gdzie był Pan Bóg ?


WYWIAD Z CÓRKĄ BILLY GRAHAMA (córka amerykańskiego pastora)

Po katastrofie terrorystycznej w USA 11.09.01 córka Billy Grahama w wywiadzie TV na pytanie „Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego?” odpowiedziała:
- Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się. Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju?
Zobaczmy – myślę, że zaczęło się to wówczas, kiedy Madeline Murray O’Hare (została zamordowana, a niedawno znaleziono jej ciało) narzekała nie chcąc żadnych modlitw w naszych szkołach, a my powiedzieliśmy OK.
Potem ktoś powiedział, żeby lepiej nie czytali Biblii w szkole, Biblii, która mówi: nie zabijaj, nie kradnij, kochaj swego bliźniego jak siebie samego. A my powiedzieliśmy OK.
Następnie dr Beniamin Spock powiedział, że nie powinniśmy dawać klapsa dzieciom, kiedy się źle zachowują, ponieważ ich małe osobowości się zniekształcają i możemy zniszczyć u nich szacunek do samych siebie (syn dr Spock’a popełnił samobójstwo). A my powiedzieliśmy, że ekspert powinien wiedzieć, o czym mówi. Dlatego powiedzieliśmy OK.
Po czym ktoś powiedział, że lepiej by było, aby nauczyciele i wychowawcy nie karali naszych dzieci, kiedy się źle zachowują. Dyrektorzy szkół powiedzieli, że lepiej by było, aby żaden pracownik tej szkoły nie dotykał uczniów kiedy się źle zachowują, ponieważ nie chcemy złej opinii i z pewnością nie chcemy być zaskarżeni do sądu /istnieje ogromna różnica między karaniem i dotykaniem, biciem, upokarzaniem, kopaniem itd./ A my powiedzieliśmy OK.

Następnie ktoś powiedział – pozwólmy naszym córkom na aborcję, jeśli chcą. Nawet nie muszą o tym mówić swoim rodzicom. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś mądry z rady szkoły powiedział: ponieważ chłopcy i tak będą chłopcami, więc i tak będą to robić, dajmy naszym synom tyle kondomów. ile chcą, aby mogli zażywać tyle radości, ile chcą. A my nie będziemy musieli mówić ich rodzicom, że otrzymują je w szkole. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym niektórzy z wyższych wybranych urzędników powiedzieli, że to nieważne co robimy prywatnie, dopóki wykonujemy naszą pracę. Zgadzając się z nimi, powiedzieliśmy że nie obchodzi mnie to, co ktoś, łącznie z prezydentem, robi prywatnie, dopóki ja mam pracę a ekonomia jest dobra.

Po czym ktoś powiedział – drukujmy czasopisma ze zdjęciami nagich kobiet i nazwijmy to zdrowym, trzeźwym podziwem dla piękna kobiecego ciała. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś inny poszedł o krok dalej z tym podziwem i opublikował zdjęcia nagich dzieci, a następnie jeszcze jeden krok dalej i udostępnił je w internecie. A my powiedzieliśmy – OK, są upoważnieni do swobodnego wyrażania.

Po czym przemysł rozrywkowy rozpoczął produkcję widowisk TV i filmów promujących przemoc, profanację, zakazany seks. Rozpoczął nagrania muzyki zachęcającej do gwałtu, narkotyków, zabójstwa, samobójstwa oraz satanizmu. My powiedzieliśmy że to tylko rozrywka, to nie ma żadnych szkodliwych skutków, w każdym bądź razie nikt nie traktował tego poważnie, więc idziemy do przodu. Teraz pytamy siebie, dlaczego nasze dzieci nie mają sumienia, dlaczego nie wiedzą. co jest dobre, a co złe, i dlaczego nie martwi ich zabijanie obcych, kolegów z klasy oraz samych siebie.

Prawdopodobnie, gdybyśmy o tym długo i wystarczająco mocno myśleli, moglibyśmy zgadnąć. Ja myślę, że ma to wiele wspólnego z tym, że „ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY”.

Drogi Boże, dlaczego nie ocaliłeś tej małej dziewczynki, która została zabita w swojej klasie?. Szczerze zatroskany uczeń.
Odpowiedź: „Drogi zatroskany uczniu, nie mam pozwolenia do działania w szkołach” . Szczerze ci oddany Bóg.

To śmieszne, jak prostym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego świat zmierza do piekła.
To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.
To śmieszne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć, mówić ani też czynić czegokolwiek o czym mówi Biblia.
To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć „Wierzę w Boga” i nadal iść za szatanem, który, tak a’propos również „wierzy” w Boga.
To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące „dowcipów” przez e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełzany ogień, ale kiedy zaczynasz przesłania dotyczące Pana, ludzie dwa razy zastanawiają się, czy podzielić się nimi.
To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyber przestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w niedzielę, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.
Śmiejesz się?
To śmieszne, że kiedy przeczytasz tę wiadomość nie wyślesz jej do zbyt wielu osób z twojej listy adresowej, ponieważ nie jesteś pewny w co wierzą lub co pomyślą o tobie, kiedy im to wyślesz.
To śmieszne, jak bardzo mogę być przejęty tym co inni ludzie pomyślą o mnie, zamiast tym, co Bóg pomyśli o mnie.
Czy myślisz?

Przekaż to dalej, jeśli uważasz, że warto. Jeśli nie, to wyrzuć… Nikt się o tym nie dowie. Lecz jeśli to wyrzucisz, nie stój z boku i nie narzekaj nad fatalnym stanem tego świata.


-----------------------------------------------------------------------
/Tekst anonimowego autora nadesłany pocztą e-meil /


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

27 sty 2014

Apel ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza


Drodzy Przyjaciele, a przede wszystkim zagraniczni dziennikarze i redaktorzy!


W ostatnich dniach dostaję od was wiele próśb, by opisać bieżącą sytuację w Kijowie i ogólnie w Ukrainie, ocenić to, co ma miejsce i przedstawić jakąkolwiek wizję najbliższej przyszłości. Ponieważ nie mam fizycznie możliwości, by dla każdego z waszych czasopism oddzielnie napisać obszerny artykuł analityczny, postanowiłem przygotować ten zwięzły apel, aby każdy z was mógł skorzystać z niego w zależności od swoich potrzeb. Najważniejsze rzeczy, o których chcę wam powiedzieć są następujące…

W ciągu niespełna czterech lat swojego urzędowania reżim pana Janukowycza doprowadził kraj i społeczeństwo do granic wytrzymałości. Co gorsze - doprowadził do sytuacji bez wyjścia, w której musi on za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. W przeciwnym wypadku czeka go surowy wyrok. Skala kradzieży i uzurpacji przewyższa wszelkie wyobrażenia o ludzkiej chciwości. Jedyną odpowiedzią, jaką reżim ten stosuje już od trzech miesięcy w związku z pokojowymi demonstracjami, jest przemoc - spotęgowana, "kombinowana": ataki pododdziałów specjalnych policji na Majdanie łączą się z indywidualnymi prześladowaniami opozycyjnych aktywistów i zwykłych uczestników akcji protestacyjnych (śledzenie, pobicia, palenie aut, domów, wtargnięcia do mieszkań, aresztowania, wzmożone procesy sądowe). Słowem kluczowym jest zastraszenie.

W związku z tym, że to nie działa, a protesty nasilają się, władza czyni represje bardziej restrykcyjnymi. "Podstawę prawną" do tego władza stworzyła 16 stycznia, kiedy zupełnie zależni od prezydenta parlamentarzyści, naruszając regulamin, porządek obrad, procedury głosowania, a wreszcie konstytucję, rękoma (!) w kilka minut (!) przegłosowali cały szereg ustaw, które realnie wprowadzają w kraju dyktaturę i stan wyjątkowy nawet bez jego ogłoszenia.

Na przykład, pisząc i rozpowszechniając te zdania, już łamię kilka paragrafów o "oszczerstwach", "podżeganiu" itp. Krótko mówiąc, jeżeli chcemy przestrzegać tych "praw", musimy wziąć pod uwagę, że w Ukrainie zakazane jest wszystko, co nie jest dozwolone przez władzę. A władza pozwala tylko na jedno - korzyć się przed nią.

Nie godząc się na takie "prawo", ukraińskie społeczeństwo 19 stycznia już po raz kolejny tłumnie wystąpiło w obronie swojej przyszłości. Dziś, w kadrach telewizyjnych wiadomości z Kijowa, oglądać możecie demonstrantów w różnego rodzaju kaskach i maskach na twarzach, czasem z drewnianymi kijami w rękach. Nie wierzcie, że to jacyś "ekstremiści", "prowokatorzy" albo "prawicowi radykałowie". Ja i moi przyjaciele sami teraz udajemy się na nasze manifestacje z takim i podobnym ekwipunkiem.

W tym znaczeniu "ekstremistą" jestem teraz ja, moja żona, córka, nasi przyjaciele. Nie mamy wyjścia: bronimy życia i zdrowia swojego i swoich bliskich.

Strzelają do nas bojówki policyjnych pododdziałów specjalnych, naszych przyjaciół zabijają snajperzy. Liczba protestujących, zabitych tylko w rządowej dzielnicy podczas ostatnich dwóch dni, to według różnych źródeł 5-7 osób. Ilość zaginionych bez wieści w całym Kijowie sięga dziesiątek ludzi. Nie możemy zatrzymać protestów, bo oznaczać to będzie, że zgadzamy się na kraj - dożywotnie więzienie.

Młode pokolenie Ukraińców, które dorastało i kształtowało się w czasach poradzieckich, w naturalny sposób odrzuca wszelką dyktaturę. Jeżeli dyktatura zwycięży, Europa będzie musiała liczyć się z perspektywą Korei Północnej za swoją wschodnią granicą oraz z - według różnych źródeł - od 5 do 10 milionami uchodźców. Nie chcę was straszyć. Mamy rewolucję młodych. Swoją nienazwaną wojnę władza prowadzi głównie przeciw nim.

Po zapadnięciu zmroku po Kijowie zaczynają przemieszczać się nieznane grupy "ludzi po cywilnemu", które wyłapują przede wszystkim młodzież, szczególnie z symbolami Euromajdanu i Unii Europejskiej. Porywają ich, wywożą do lasów, gdzie rozbierają i katują na srogim mrozie. Dziwnym trafem, ofiarami takich zatrzymań najczęściej są młodzi artyści - aktorzy, malarze, poeci. Wydaje się, że po kraju krążą "szwadrony śmierci", których zadaniem jest zniszczyć to, co najpiękniejsze.

Jeszcze jeden charakterystyczny szczegół: w kijowskich szpitalach siły policyjne organizują zasadzki na rannych protestujących, wyłapują ich tam i (powtarzam - rannych!) wywożą na przesłuchania w nieznanym kierunku. Skrajnie niebezpiecznym stało się poszukiwanie pomocy w szpitalu nawet dla zwykłych przechodniów, przypadkowo zranionych odłamkiem plastikowego granatu policyjnego. Lekarze jedynie wzruszają ramionami i przekazują pacjentów w ręce tzw. "stróżów prawa".

Podsumowując: w Ukrainie w pełni realizuje się zbrodnia przeciw ludzkości, za którą odpowiedzialna jest obecna władza. Jeśli w tę sytuację zamieszani są jacyś ekstremiści, to są nimi najwyżsi urzędnicy państwowi.

A odnoście dwóch waszych tradycyjnie najtrudniejszych dla mnie pytań: nie wiem, co będzie dalej, jak i nie wiem, co wy możecie teraz dla nas zrobić. Możecie w miarę możliwości i kontaktów upowszechniać ten apel.

I jeszcze - współczujcie nam. Myślcie o nas. I tak zwyciężymy, chociaż oni będą się wściekać. Naród ukraiński, mówiąc bez przesady, przelewa własną krew w obronie europejskich wartości wolnego i sprawiedliwego społeczeństwa. Mam nadzieję, że to docenicie.

Jurij Andruchowycz

/przekład Uli Pieczek i Iwony Boruszkowskiej./





"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/

22 sty 2014

Transmisja z kijowskiego Majdanu


/ UKRAINA - Na żywo /


espreso.tv Live 22.01.2014

"Dramatyczny apel z Ukrainy: To jest wojna obywateli z bandyckim okupacyjnym reżimem!"
http://vod.gazetapolska.pl/6064-transmisja-z-kijowskiego-majdanu

/ tekst dodano o godz. 20.00 - 22.01.2014 /
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
18.05
Lekarze Euromajdanu informują o pięciu ofiarach śmiertelnych w Kijowie , które zmarły w wyniku obrażeń odniesionych w trakcie trwających od godzin porannych walk między milicyjnymi oddziałami specjalnymi Berkut a przeciwnikami rządu. Informację podała gazeta internetowa „Ukrainska Prawda”.
- Zabitych jest na razie pięć osób. Od godziny 0 w środę rannych zostało 300 osób – oświadczył cytowany przez gazetę Ołeh Musij ze służby medycznej Sztabu Sprzeciwu Narodowego na Majdanie Niepodległości.
Z relacji lekarza wynika, że ciała czterech zmarłych osób nosiły ślady ran postrzałowych klatki piersiowej, szyi i głowy. Wcześniej Prokuratura Generalna Ukrainy oficjalnie potwierdziła jedynie dwa przypadki śmierci od broni palnej.


(fot. twitter.com/BSpringnote)

Takimi pociskami milicja i Berkut pacyfikują Majdan:

(fot. twitter.com/BSpringnote)

http://niezalezna.pl/50947-w-kijowie-trwa-walka-nasza-relacja-na-zywo-z-ukrainy
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
/cd. uzupełnienie - tekst dodano o godz. 21.00 - 22.01.2014 /

Apel o pomoc dla Ukrainy!

Do siedziby Stowarzyszenia Pokolenia w Katowicach ul. Drzymały 9/4 w Katowicach codziennie , w godz. 8-16, a w czwartek do 19. można dostarczać ciepłą odzież, kurtki, swetry, rękawiczki, szaliki, śpiwory, koce, karimaty. Otwieramy także konto, na które można wysłać datki, za które już na miejscu, zostaną zakupione artykuły pierwszej potrzeby, takie jak lekarstwa i żywność.

Podajemy nr konta Stowarzyszenie Pokolenie :
   89 1050 1214 1000 0023 1985 3707

W akcję włączył się Zarząd Regionu Śląsko – Dąbrowskiego NSZZ Solidarność, który będzie prowadził zbiórkę w zakładach pracy. Mamy nadzieję, że Majdan przetrwa i w przyszłym tygodniu zawieziemy pomoc dla uczestników protestów.
Wiele zależy od naszej pomocy. Jeżeli pamiętamy pomoc zachodu dla Polski w stanie wojennym, to teraz mamy możliwość zrewanżować się tym, którzy nam wtedy pomóc nie mogli.

Chcielibyśmy uzbierać do środy 29 stycznia włącznie wystarczającą ilość, aby móc wysłać transport w czwartek. Mogą być z tym trudności bo władze Ukrainy prawdopodobnie nie będą zbyt przychylnie patrzyły na takie „wybryki”. Ale jest ryzyko to jest zabawa. Ukraina ma od dzisiaj swoich nowych bohaterów-miejmy nadzieję, że na trzech ofiarach się skończy. Bardzo proszę wszystkich o włączenie się do akcji.



Precz z komuną.

Przemysław Miśkiewicz
Stowarzyszenie Pokolenie
ul. Drzymały 9/4
Katowice
Tel. 32 209 000 2

mail: miskiewicz@pokolenie.org.pl
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


"Andruch" z Opola
/http://andruch.blogspot.com/